Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [31]  PRZYJAC. [132]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
tdrapella
Pamiętnik internetowy
Luźne myśli z nie tak odległego kraju...

Tomasz Drapella
Urodzony: 1979-07-31
Miejsce zamieszkania: Gdansk / Vänersborg
49 / 105


2011-06-07

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Mitt i Borås Triathlon (czytano: 674 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://hosgester.blogg.se/

 

W moim przypadku sezon triathlonowy można uznać za rozpoczęty :) W sobotę wystartowałem po raz pierwszy w tym sezonie w zawodach triathlonowych. Na początek był to nietypowy dystans 1/10 ironmana czyli 380m plywania 18km na rowerze i 4,2km biegu czyli dystans krótszy nawet od sprintu. A co to oznacza? Pełen gaz od startu do mety :)
Start ten traktowałem treningowo, co nie oznacza, że się oszczędzałem tylko, że był na zmęczeniu po ciężkim treningu. Założenie było aby całość zrobić poniżej 1 godziny, co wydawało się realne. Po cichu liczyłem jednak na wynik w granicach 56-57 minut.

Zawody odbywały się w samym centrum małego miasteczka Borås 60km na wschód od Geteborga. Pływanie miało się odbyć w małej rzeczce przepływającej przez centrum, a bieganie w dwóch pętlach po małym parku miejskim u brzegu rzeczki. Na start przyjechało ponad 200 zawodników, zawodniczek i amatorów takich jak ja albo i większych ;) Mimo wszystko, jak się popatrzy na sprzęt jakim większość dysponuje to można się zacząć zastanawiać co ja tutaj robię? Na szczęście powtarzam sobie, że te kosmiczne rowery i tak same nie jeżdżą, i że triathlon to jeszcze pływanie i bieganie, gdzie sprzęt ma już niewiele do powiedzenia. W ostatniej chwili zdecydowałem się jednak zmienić pedały na takie zwykłe z noskami i jechać od razu w butach biegowych i zaoszczędzić czas na drugiej zmianie. Na tak krótkim dystansie wydaje mi się to korzystniejszym rozwiązaniem, niż jazda w butach kolarskich, których to przewagi aż tak bardzo nie czuję.

Od rana lampa i upał. Dobrze, że wziąłem krem z filtrem 25 i że zaczynamy od pływania. Trochę to ochłodzi. Na rozgrzewce postanowiłem sprawdzić jak wygląda trasa biegowa. Normalnie koszmar... Cała masa ostrych krótkich podbiegów, ale takich, że ciężko podejść, nie mówiąc o bieganiu, potem ostry zbieg 15m, ostry zakręt, znów zbieg, podbieg, agrawka itp. Asfaltu może 500m na 2,1km pętli i praktycznie 100m po plaskim nie więcej... No zmachałem się truchtając te 2,1 km na samej rozgrzewce, ale „nic to”, trasa będzie taka sama dla wszystkich, więc nie ma co narzekać.

Przechodzimy na start. Żar się z nieba leje a tu trzeba pianki naciągać. No ugotować się idzie, więc robię to na 10 minut przed startem i zaraz do wody by się ochłodzić. I tu szok. Woda jest po prostu lodowata. Po dwóch minutach wyszedłem bo czułem, że mi ręce i nogi odpadną, a twarz zaczyna dziwnie szczypać. Nie mam pojęcia dlaczego ona taka zimna była. Dzień wczesniej pływałem w wielkim jeziorze koło mnie i woda byla naprawdę super. „Nic to” znowu sobie mówię. Woda jest taka sama dla wszystkich. Do wody wchodzę na minutę przed startem i staram się zająć w miarę dobrą pozycję. Nie na samym przodzie, bo znam swoje możliwości i wiem kto obok mnie startuje. Jest tu pełno zawodowców na dystansach od sprinterskich po pełnego irona.

Pada strzał i zaczyna się normalna kotłowanina. Udaje mi się uniknąć kopnięcia w głowę, nikogo chyba też nie kopnąłem. Czuję, że zacząłem trochę za mocno, ale inaczej się nie dało. Znajduję trochę wolnej wody. Okularki mi jak zwykle zaparowały i niewiele widzę gdzie jest konkurencja. Z wody wychodzę po 5’27” – super! Zawsze na zawodach jakoś mi szybciej się pływa niż na treningach :) Troche się motam przy zdejmowaniu ciasnej pianki. Trzeba to będzie jeszcze przećwiczyć. Skarpety, buty biegowe, kask, okulary i w drogę! Widzę, że mało osób przede mną pojechało na trasę, w „boksach” jeszcze sporo, a w wodzie jeszcze więcej :D Na rowerze szybko wyprzedza mnie kilku zawodników. Jedziemy 9km w jedną stronę i potem nawrotka. Fajnie, będę mógł zobaczyć ile osób jedzie przede mną i ile do nich tracę. Jeden, dwa, pięć, potem większa grupa okolo 15 zawodników (a podobno mieliśmy wszyscy jechać indywidualnie!). Wszyscy na rowerach typowo triathlonowych. Zawracam, widzę sporą grupkę jadącą niedaleko za mną. Po jakimś czasie mnie doganiają. Znów przewaga rowerów triathlonowych, są może dwie czy trzy szosówki jak mój (choć na pewno nie takie stare i zajechane jak moja). Jadę na tyle grupy.Wciąż dość niepewnie się czuję jadąc blisko kogoś. Nie widzę asfaltu przed sobą, nie widzę czy nie ma jakieś dziury... Udaje mi się utrzymać w niewielkiej odległości za nimi, ale wiem, że na zmianie będę miał asa w rękawie i będę szybszy od nich, bo muszę tylko zdjąć kask i już. Trasę rowerową pokonałem w 30min co daje średnią 36km/h! Tak szybko to ja jeszcze nie jechałem na takim dystansie! Jest dobrze. Po zmianie z naszej grupy wychodzę jako drugi. I tu się zaczyna mordęga... Jest już naprawdę gorąco, orzeźwienia zimną wodą już dawno nie ma, podbiegi wydają się być stromsze niż na rozgrzece. Dodatkowo po szybkiej jeździe na rowerze wydaje się, że stoję prawie w miejscu. Po chwili wyprzedza mnie jedna naprawdę przy kości dziewczyna... No nie lubię tego jak mnie wyprzedzają kobiety i to jeszcze takiej postury... A w dodatku ja ją już spotkałem na aquathlonie 2 lata temu przed moim pierwszym startem triathlonowym. Wydawać by się mogło, że posturę ma wybitnie antybiegową, ale i tak, i wtedy i dziś nie udaje mi się dotrzymać jej tempa. Normalnie podziwiam ją, ale jeszcze kiedyś ją pokonam w biegu. Moja męska duma nie pozwala mi myśleć inaczej :) Nie mniej jednak nikt więcej mnie nie wyprzedza, a nawet udaje mi się parę osób wyprzedzić (a może to tylko byli ci co robili dopiero pierwszą pętlę?) W prawdzie jeden chłopak mnie doszedł, ale urwałem się mu na ostatnim ostrym podbiegu i do mety dobiegłem ze sporą przewagą.

Czas na mecie 55’20”! Rewelka! A bieg wyszedł ostatecznie po 4’16” więc też przyzwoicie, choć miałem wrażenie, że biegnę sporo powyżej 5’/km. Na razie wciąż nie wiem które miejsce zająłem, bo jeszcze nie ma oficjalnych wyników, ale jest to pewnie gdzieś na początku trzeciej dziesiątki. Najbardziej się jednak cieszę z progresu tempa jazdy na rowerze. Wiem, że to właśnie tu mogę najwięcej zrobić. Na razie trening jest czysto wytrzymałościowo/objętościowy. Oznacza to po prostu wiecej godzin na rowerze. Nawet nie potrafię się na dłuższą metę zmusić do wysokiego pulsu podczas jazdy, a mimo to są już takie efekty. To bardzo cieszy. Więcej o tym napiszę w następnym wpisie, bo w ten weekend startowałem jeszcze w zawodach kolarskich :)

PS. A zdjęcie na którym jestem znalazłem przypadkowo na blogu jakiejś Szwedki, która przypadkowo znalazła się wtedy w centrum :) Przeszukiwałem internet w poszukiwaniu jakiś zdjęć z tej imprezy i takie miłe zaskoczenie :)


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


shadoke (2011-06-07,17:37): No to pierwsza gratuluję!!! :)
tygrisos (2011-06-07,19:32): Dołączam się do gratulacji, SUPER :)) Choć trochę śmiać mi się zachciało że na 300 metrów zakładałeś pianke a parenascie km rowerem spd-ów już nie :))) Byłem na teście pianek i nie założe tego na siebie :D
mamusiajakubaijasia (2011-06-07,20:00): Już kiedyś podśmiewałam się zupełnie jawnie z tego, że nie lubisz być wyprzedzany przez kobiety. Przy lekturze tego uroczego wpisu też się usmiechnęłam, i z tego samego powodu:))
tdrapella (2011-06-07,20:10): Maćku, w sumie jak teraz na to patrzę to żeczywiście śmieszne :) Ale zrobiłbym teraz tak samo. Ta woda była naprawdę lodowata :) A co do pianek to rozumiem Cię. Nawet ostatnio wyczytałem na oficjalnej stronie ironmana, że pianki są od września 2010 zabronione na zawodach tej rangi. Mimo wszystko jestem strasznym zmarźlakiem w wodzie i zawsze byłem. Pianka daje mi komfort cieplny, a co najważniejsze komfort psychiczny kiedy wypływam sam daleko w jezioro, że nawet jak mi się coś stanie, zasłabnę czy cokolwiek innego, to że dam sobie radę, a to jest nieocenione. Właśnie wróciłem z takiego treningu. 3,3km w jeziorze. Bez pianki bym się nie odważył wypłynąć tak daleko bez asekuracji. A to że krępuje trochę ruchy, to też prawda.
tdrapella (2011-06-07,20:13): Gaba, ja się sam z tego śmieję i to też zupełnie jawnie :) Wiem, że to głupie, ale taką mam słabość i już :)
miriano (2011-06-07,21:10): Plan zrealizowałeś co zwiastuje super wynik w następnych zawodach życzę Ci tego.
Marysieńka (2011-06-07,21:38): Gratki...wielkie gratki:)))
Tr (2011-06-07,21:50): W życzeniach urodzinowych pożyczę Ci, żeby Cię żadna baba nie wyprzedzała, a póki co goń te baby! :))) Gratulacje Tomek i fajnie się to czytało. :)
Tr (2011-06-07,21:51): a jeszcze co do tej wody.. ja myślałam, że w Szwecji to wyłącznie lodowata woda .. wszędzie i zawsze niezależnie od pory roku. :)
tdrapella (2011-06-07,21:54): Mirku, Marysiu... dzięki :) Staram się aby było dobrze i staram się trenować spokojnie i z głową. Nie spieszę się, cel mam i widzę go :)
tdrapella (2011-06-07,21:55): No gonię je Iza i zawsze to jakaś motywacja i potrafi wykrzesać dodatkowe siły :)
tdrapella (2011-06-07,21:58): a tutaj słońce też wstaje czasami (czasami w nocy jest cały czas lekko jasno) i bywa również upalnie. A woda w morzu jest często cieplejsza od polskiego wybrzeża, bo dociera tu odnoga Golfstromu :)
Tr (2011-06-07,22:07): noooo, do nas jak od rusów zawieje to nogi nie mozna do wody włożyć. :))) przeprowadzam się do Szwecji... chociaż nie.. jednak nad nasze morze dojeżdżam zdecydowanie szybciej niż nad Bałtyk.. :))) to ja tu jednak zostanę. :DD
tdrapella (2011-06-07,22:17): No masz racje Iza :) Wasze morze jest na pewno cieplejsze i na twoim miejscu nie przeprowadzałbym się do Szwecji. Ale w odwiedziny można przyjechać :) Choćby na połówkę w przyszłym roku? :)
agawa (2011-06-08,08:05): Gratuluję! A tej dziewczyny nie dogonisz ...bo....dziewczyny górą ;p
tdrapella (2011-06-08,08:17): Pokonam ją i to na pewno Aga :)
jagódka (2011-06-08,08:30): Tomek gratki serdeczne:))Wiem,że będziesz coraz lepszy a wtedy tą kobitke wyprzedzisz na pewno:))
suchy (2011-06-08,08:39): Gratulacje, ja w sobotę będę "ochrzczony" w Suszu... ;)
tdrapella (2011-06-08,08:49): No nie wiem Karolina. Jak będzie ona będzie tak zasuwać jak ty to nie wiem czy dam radę :)
tdrapella (2011-06-08,08:50): I będzie to Piotr od razu chrzest bojowy :) Trzymam kciuki!







 Ostatnio zalogowani
zetus
18:22
SzyMen
18:19
maste
18:14
siepiet
18:12
jarecki112
17:56
damian2603
17:56
jann
17:54
marian
17:53
Bartuś
17:35
Tadek 56
17:34
Daro091165
17:32
St.Majkowski
17:29
gora1509
17:26
Pawel63
17:25
JACEK W.
17:11
jlrumia
17:08
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |