2009-12-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Niedzielna wycieczka. (czytano: 317 razy)

Idzie zima... To pewne. Pierwszy raz temperatura spadła poniżej zera. Nastawiłam budzik na siódm±, ale już od 6.30 byłam na nogach. Mocna kawa, ¶niadanko i w drogę. Przywitało mnie ostre, mroĽne powietrze. Dorotka i Janusz już czekali w samochodzie. Wkrótce dojechała zaprzyjaĽniona para i razem pojechali¶my do Bartkowa.
Ruszyli¶my spod le¶niczówki w dobrych humorach. Pocz±tkowo wolno, potem troszkę raĽniej. Po pięciu kilometrach Marta i Wojtek zawrócili, a my pobiegli¶my dalej. Kilometry mijały nam na pogaduszkach. Las żył swoim życiem. Drogę przecięły nam spłoszone czym¶ sarny. Po jakim¶ czasie wbiegli¶my w grupę odpoczywaj±cych my¶liwych. To pewnie oni spłoszyli to stadko. W drodze powrotnej już ich nie spotkali¶my. Skręcili¶my jeszcze do Złotowa i już prosto do samochodu.
ٱcznie wyszło nam 20 km. Po powrocie do domu dopadły mnie dreszcze, ale herbatka z cytryn± załatwiła sprawę.
Dobrze tak w niedzielne przedpołudnie trochę pomarzn±ć. A jak już marzn±ć to w dobrym towarzystwie:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2009-12-13,14:22): Co prawda biegać nie mogę, ale po porannej k±pieli w jeziorku(u nas było minus 5)wskoczyłam w sportowe ciuszki i zafundowałam sobie 150 minutek łażenia ..od jeziorka, do jeziorka:))) kokrobite (2009-12-13,19:03): Super. Ja też uwielbiam takie mroĽne wyprawy. Ale dwudziestki dzi¶ nie dałem rady. Dana M (2009-12-13,19:09): Bartków. Znajoma nazwa i trasa w wersji skróconej też. I to się nazywa czynnie spędzony czas. doraj (2009-12-13,22:57): nic dodać nic uj±ć, było jak to zwykle bywa w Bartkowie bardzo fajnie.
|