2009-03-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| na prochach (czytano: 157 razy)

Trzeci dzień na zwolnieniu, wciąż bez większych zmian na plus. Dość wysoka cena za Wiązowną, bo kosztem życiówki która nie do końca mnie satysfakcjonuje rozłożyłem się na dobre, a najbardziej śluzówka nosa, kompletnie rozwalona tym biegiem.
Po tym jak podłapałem lekkie przeziębienie tydzień przed zawodami cały czas bagatelizowałem katar /w końcu człowiek zahartowany i przejdzie/ i męczyłem interwały w ostrym wieczornym powietrzu, narażając pracujący na wysokich obrotach układ oddechowy na dodatkowe obciążenia. Wiązowna była tylko kropką nad „i”, odwleczonym wyrokiem. najbardziej szkoda mi tygodnia /oby to był tydzień/ wyjętego z biegowego kalendarza, bo do swojego pierwszego w życiu maratonu - Silesia Maraton - miałem zaledwie 9 tygodni przygotowań, teraz robi się z tego 8, w tym przyszły tydzień ostrożny po choróbsku.
Szkoda że człowiek jak zwykle widzi konsekwencje swoich oczywistych błędów po fakcie.
Zaletą tej sytuacji jest to że trochę odpoczywam psychicznie, bo ostatnie kilka tygodni w życiu toczyły się w dość intensywnym jak dla mnie tempie. Mogę w końcu bez narażania się na ostracyzm otoczenia konsumować duże ilości ulubionego czosnku i dokończyć lekturę – „Gułag” Anne Applebaum. Świetna książka, na pewno też łatwiejsza do przebrnięcia niż trzytomowe cegły Sołżenicyna. Zauważyłem przy tym że poza wiedzą na temat tamtych czasów tego typu lektury niosą dla mnie swego rodzaju terapeutyczną treść - na zasadzie bagatelizowania swoich „problemów” wobec ogromu dramatów życiowych każdego z milionów ludzi w tamtych czasach. Trochę to egocentryczne podejście, ale tak jest. Trudno zresztą nie odnosić tego do siebie w szerszym, „moralnym” kontekście – „co ja bym zrobił?” to sztandarowe pytanie jakie najczęściej zadaje sobie człowiek podczas czytania o losach bezimiennych bohaterów.
Co do biegania znów, to najpóźniej 9 marca wznawiam treningi. Maraton pobiegnę 3 maja. Tak czy owak.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Isle del Force (2009-03-04,12:06): Przeczyałem 1,5 tomu "Archipelagu Gułag" Aleksandra Sołżenicyna. Ty masz na szczęście krótszą książkę. Damy radę i w 8 tygodni. Poza tym czasem tydzień odpoczynku jest lepszy niż 2 tygodnie biegu. Teraz wypoczywaj i zbieraj nowe siły.
Ja też od poniedziałku zaczynam własne przygotowania pod 3 maj. Teraz tylko muszę przeżyć Bochnię i Zimnar, a potem górski, ostatni Zimnar, Sobótkę, Warszawę na 2:10:00 i coś w kwietniu. Odpocznij też trochę za mnie :). mazi1975 (2009-03-04,12:09): dzięki i powodzenia na zawodach! na pewno mam dość czasu żeby odpocząć za dwóch:)
|