2009-02-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| przyjemności życiowe... (czytano: 132 razy)

Ostatnio po jednym z treningów miałem refleksje pt. „bieganie a inne przyjemności życiowe”. I tak po pierwsze primo stwierdziłem, że alkohol wypity w umiarkowanych ilościach w dzień poprzedzający trening lub zawody raczej nie miał negatywnego wpływu na moją dyspozycję, a czasem wręcz czułem „powera”. Życiówkę na 10km zrobiłem lekko nieświeży po towarzyskim spędzie dnia poprzedniego. Pytanie jakbym pobiegł „świeższy” pozostanie i tak bez odpowiedzi.
A seks? Ciekawa sprawa, chyba bardzo indywidualna, trenerzy sportowi też są podzieleni na szkołę falenicką i otwocką w tej sprawie – jedni prawią że osłabia, inni że poprawia witalność dnia następnego.
Nie zauważyłem też u siebie ujemnych symptomów jeśli chodzi o treningi lub zawody w tem względzie. Jednakowoż z bezpośredniego porównania obu przyjemności można zaryzykować nawet stwierdzenie że bieganie jest lepsze od seksu. Bo? Mianowicie:
1. Endorfinki nie gorsze daje (choć inne)
2. Trwa dłużej (tylko na początku przygody z bieganiem można mieć co do tego wątpliwości;)
3. Jest częściej.
:)
Trzecią przyjemnością jest jedzenie. Jak rzekł Ang Lee „Jedzenie i seks to najważniejsze części składowe życia, stanowiące klucz do naszych pragnień”. Znam wiele osób (biegających lub nie), które robią sobie założenia żywieniowe w różnych celach, jednak potem przegrywają ze starymi nawykami, nie osiągają celu. Kiedyś i mi z ogromnym trudem przychodziła zmiana nawyków żywieniowych, obecnie dzięki bieganiu którego odpowiednia dieta jest niezbędnym składnikiem nie mam tego dylematu – można powiedzieć że te dwie przyjemności współgrają w idealnej harmonii. Żarcie „wysokowęglowodanowe” jest i wyśmienite i zdrowe.
Ergo: nie trzeba rezygnować z przyjemności, jeno uważać z dawkowaniem. Posługując się znowuż cytatem: „Zwierzę zna umiar swoich potrzeb, ale człowiek nie” /Demokryt/.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Isle del Force (2009-02-11,18:39): Po alkoholu głowa lżejsza, a nogi same lecą do przodu. A to drugie dobre samo w sobie. Kalorie lecą w dół z przyjemnością :)
|