2009-02-09
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| pracowity łykęd (czytano: 120 razy)

Paskudne warunki do treningu wczoraj – marzn±cy deszcz i zimny wmordewind sprawiły że z oci±ganiem ruszyłem wieczorem na swój stały szlak na Fortach Bema, dodatkowo przymulony egzaminami na UW i jeżdżeniem po sklepach budowlanych w poszukiwaniu syfonu do zlewozmywaka (to osobliwe w dzisiejszych czasach że trudno znaleĽć odpowiedni syfon do zlewu jednokomorowego z przył±czem do zmywarki).
Niemniej jednak plan treningowy zrealizowany – 12 km z czego ostatnie 6 po 4’40”. Ostatnie mordowanie organizmu interwałami po 4’00” na bieżni najwyraĽniej procentuje i sprawia że treningowe tempo 4’40” znoszę dużo lepiej niż 2 tygodnie temu.
Sesja na UW na razie in plus – z jednego egzaminu dostałem 3, jeszcze czekam na wyniki z dwóch, ale może znów obędzie się bez poprawki. Trzymam równy poziom na wszystkich semestrach (trójeczki głównie:) ale lepiej tak niż 5 i 2 i poprawki, jak miewa mój kolega. Byle do przodu.
Czas skupić się teraz tylko na treningu i remoncie mieszkania u dziewczyny. I czekać na wiosnę. W sobotę już wpadła na chwilę :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |