2009-02-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| na bieżni... (czytano: 145 razy)

Ponieważ plany treningowe pod wynik układałem sobie zawsze sam /fakt że stanowiły one hybrydy różnych planów, no ale tu prochu nie wymyślisz…/ i sprawdzały mi się, tj. robiłem zakładany wynik, tak i teraz rozpisałem sobie plan na złamanie 20 minut na 5 km w Wiązownej 1 marca.
Pierwszy trening nowego planu zaplanowany był na dziś. w styczniu robiłem głównie fundamenty powolutku nabijając 50 km tygodniowo, nie wiedziałem więc na co mnie stać. Fakt że w Biegu Wedla pobiegłem po ślizgawce w niezbyt imponującym tempie (4’51/km) też niewiele mi mówił, zwłaszcza że start był rekreacyjny a na finiszu były duże rezerwy.
Dzisiejszy trening BNP miał w założeniu odcinki 1600/1200/800/400 na prędkościach odpowiednio 4’25/4’15/4’10/4’00 /km. Jako że nie wymierzyłem sobie na swoich ścieżkach ww. odcinków a chciałem zrobić to z dużą dokładnością, udałem się z ociąganiem na bieżnię.
Najpierw 3 km lekkiego rozruchu, podczas którego nabierałem respektu z małą szczyptą niechęci do tego co mnie czeka – bardzo szybki trening jak na mnie.
Ustawiłem nachylenie bieżni na 1° i zacząłem. Po 2 km czułem się nieźle, choć trochę tlenu brakowało a tu najcięższe 2 km przede mną. Po 3 km czułem się już komfortowo (!), im dłuższy krok tym lepiej mi się biegło, nogi właściwie biegły same.
Na ostatnie 400 metrów ustawiłem sobie odważnie 16 km/h. całość zamknęła się w ok. 16’50, dotruchtałem do 20’, licznik pokazywał 4600 metrów.
Zawsze oceniałem program po 1. tygodniu treningu i wprowadzałem lekkie modyfikacje, a tu już 1. dnia zaskoczyłem się dość pozytywnie swoją dyspozycją. Co prawda to bieżnia, ale w poprzednim roku do Wiązownej przygotowałem się tylko na bieżni /trenując w terenie przeziębiałem się z byle powodu/ i wyniki z bieżni bardzo ładnie przełożyły się na zawody.
Oczekiwania zostały więc rozbudzone, jednak przede mną kilka weryfikacji w lutym – najbliższa w piątek, 6x800m po 4’/km.
W każdym razie czuję moc póki co :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |