2009-01-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| łyk-endowe perturbacje (czytano: 117 razy)

Miało być inaczej, wyszło jak zwykle. W sobotę były urodziny kumpla. Miało być jedno piwko i o 22 w domu. Były owych 5 a do domu zawinęli¶my o 2 w nocy. A w niedzielę wykłady na UW od rana, po prawie 8 godzinach męczarni na sali wykładowej o godzinie 19:00 zaliczyłem 15 km wybiegania i szósteczkę weidera. Nie powiem że padłem, nawet zaskakuj±co lekko mi poszło jak na stan psychofizyczny ale nazajutrz znaczy się dzi¶ co¶ nie tak działo się z czwórk± w lewym udzie. Po wewnętrznej stronie boli lekko przy zginaniu i trochę mocniej przy przysiadzie. Naci±gnięty jakby. Przypomniałem sobie że w t± sobotni± noc sporo poskakałem na parkiecie i że już w niedzielę przed bieganiem lekko „ćmiło” to udo…
Biegać mogę mimo lekkiego bólu /sprawdziłem podbiegaj±c do tramwaju ;)/ i mam duż± ochotę na trening ale na wszelki wypadek dzi¶ zrezygnowałem.
Nie ma to jak psuć sobie harmonogram sobotnim wypadem na browara plus tańce. Niedobsz…
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora ArtekP (2009-01-27,15:19): WstydĽ się, jak można tańczyć! Czy to nie Ty cytowałe¶ swego czasu kogo¶ znanego, mówi±cego, że tańcz± tylko kompletni idioci?... mazi1975 (2009-01-27,15:41): ta, cytowałem ja faktycznie!tylko chodziło o to że człowiek tańcz±cy na trzeĽwo jest kompletnym idiot±. mój stan tego feralnego wieczora ratował więc nieco moj± reputację ;)
|