2009-05-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Polska Biega - sztafeta w pigułce (czytano: 207 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: www.polskabiega.pl

Z pomysłu codziennych relacji niewiele wyszło. Będzie więc retransmisja na żywo, a na razie - wrażenia w pigułce:
Sztafeta Polska Biega to pomysł na promocję biegania, który narodził się w głowach Wojtka Staszewskiego i Piotra Pacewicza z Gazety Wyborczej, którzy od kilku lat organizują akcję Polska Biega. Pomysł podchwyciła Telewizja Polska, a właściwie – szefujący TVP Sport Robert Korzeniowski, który w ramach chodziarskiej emerytury zaczął biegać. Machina ruszyła w 2008 r. – wtedy cztery sztafety ruszyły z Warszawy do Krakowa, Poznania, Gdańska i Białegostoku.
W tym roku przedsięwzięcie rozrosło się logistycznie, z 3 dni zrobiło się 6, a sztafety wyruszyły z Piątku, gdzie ponoć jest geograficzny środek Polski, do miast granicznych i nadgranicznych – Słubic, Cieszyna, Suwałk i Przemyśla. Różne trasy, różny stopień trudności, różne odległości, różny dystans i różna prędkość – jeszcze przed startem informacje z Klubu Polska Biega głosiły, że najtrudniejsza jest sztafeta do Przemyśla, trudna – do Suwałki, potem Cieszyn i Słubice. Przemyśla trochę się przestraszyłam, i jak się okazało – słusznie, bo do trudnej trasy doszło bardzo wyśrubowane tempo. Ale na Suwałki szlifowałam sobie buciki.
I stało się – 5 maja rano wyruszyliśmy, najpierw z Warszawy do Piątku w pięć osób, tam dobraliśmy załogę do 8 osób i w drogę. Na Suwałki. Przez Płock, Przasnysz, Mikołajki, Olecko. 6 dnia, prawie 530 km, 8 osób, w tym cztery kobiety (sztafeta suwalska, mimo że druga pod względem trudności, była też najbardziej sfeminizowana ze wszystkich). Po drodze świętowałam swoje urodziny, w Przasnyszu cała sala dzieciaków odśpiewała mi „Sto lat”. Na stadionie w Olecku, gdzie finiszowałam przedostatniego dnia, czekali moi kibice – cała rodzina mojego Tomka.
A poza tym… kalejdoskop krajobrazów, emocji, pogodowa ruletka, mniej i bardziej serdeczne powitania, mniej i bardziej przyjaźni kierowcy, brak zasięgu sieci komórkowych. Jednym słowem – Polska. Polska pobiegła, a ja mogłam być tego świadkiem, trochę animatorem, trochę inicjatorem czy katalizatorem. Bywały odcinki samotne, gdzie pies z kulawą nogą nie zwracał na nas uwagi. I były miejsca, gdzie po kilkadziesiąt osób, głównie dzieciaków, biegło z nami po kilkaset metrów czy nawet kilka kilometrów. I takie miejsca, gdzie na dłużej dołączała jedna osoba, która opowiadała o swoim bieganiu (pozdrowienia dla biegaczki z Orzysza i biegaczki z Węgorzewa, z którą wspólnie wybiegałam z Olecka). I takie, jak szkoła w Jeżach, gdzie grupa dziewczynek zapytała, czy mogę z nimi pobiec. Co było robić – pobiegłam, chociaż akurat w planie miałam bieg nieco później. Ale ten był wyjątkowo przyjemny :)
W niedzielę fetowano nas w Suwałkach. Dobiegliśmy do mety. Z nami – kilkuset pewnie suwalszczan. Po drodze dołączyło do nas…bo ja wiem…? Może z tysiąc osób? Tylko do naszej sztafety. A sztafety były cztery. Jeżeli choć procent z tego będzie potem biegać na co dzień – to już jest sukces. To już znaczy, że warto było. Bo Polska…biega!
Sztafeta Polska Biega 2009.
Piątek – Suwałki. Trasa: 528,5 km.
Czas: 6 dni – 5-10 maja 2009.
Kilometry pokonane przeze mnie: 88.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |