2008-11-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| angielska szkoła o pomstę do nieba woła! (czytano: 119 razy)

Gdybym miał być szczery to chciałbym powrotu do czasów, kiedy ucznia można było lać linijką po łapach, ciągnąć za ucho lub za pejsy, trzymać w kozie po lekcjach lub wzywać jego rodziców do szkoły i być pewnym, że otrzyma za to należny łomot w domu...
A tutaj co mamy? Bezstresowe wychowanie, w wyniku którego w piątek uczeń gimnazjum w Głogowie uderzył nauczyciela pięścią w twarz podczas lekcji, a dziś uczeń szkoły ponadgimnazjalnej w Chojnie nasypał ciału pedagogicznemu środków psychotropowych do kawy... Taki sobie dowcip.
Na szczęście w Polsce działa jakoś jeszcze system kar i nagród, natomiast Anglia pod tym względem to według mnie kraj upadły.
Mam tę przyjemność lub też nieprzyjemność pracować w Secondary School, gdzie najmłodsi uczniowie mają 11 lat a najstarsi - 15. To, czego właśnie doświadczam w tej chorej rzeczywistości naprawdę nie śniło mi się po nocach. Pracowałem w Polsce w szkole podstawowej i w średniej ale z takimi scenami jak tutaj nie zetknąłem się nigdzie w naszej pięknej ojczyźnie. "Dzieci" robią co im się podoba. Wychodzą sobie z lekcji, łażą po stołach, krzesłach, meblach. Rzucają przedmiotami typu krzesło, książka, długopis. Nie reagują na żadne polecenia ani prośby nauczycieli. Są nietykalne i tak się czują. Mogą bez większych konsekwencji powiedzieć "Fuck off" do dyrektora szkoły, albo po prostu "I'm not bother" i nic im nie możesz zrobić i już. Kopią w drzwi bez opamiętania, walą w okna pięściami, a ostatnio zrujnowali kantorek jakiejś pani nauczyciel... Dzieci 11 i 12 letnie! Banda durniów, hołota, dzicz!!! Czuję się jakbym pracował w ośrodku dla wykolejeńców i tym podobnych. I jak tu nie tęsknić za Polską?
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |