2008-06-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Post scriptum (czytano: 573 razy)

Słowo o moim przyjacielu i rzeĽnickim partnerze Treborusie Wielkim.Jestem pełen podziwu dla tego młodego człowieka,nie za wynik jaki zrobił,bo on sam pewnie czuje pewien niedosyt,ale za rozs±dek i konsekwencję którymi sie wykazał dochodz±c do niego.O ile mnie Pan Bozia odpowiednio wyposażył do biegania ultrasów,to Trebi musiał jeszcze walczyć nie tylko z kilometrami,ale i własn± wag±.I wygrał.Dał mi tym niezł± lekcję,chylę czoła Trebiku.Kiedy pierwszy raz spotkali¶my się w lutym w Kaliszu on był na pocz±tku drogi,ja już mogłem wymiatać.Tylko że póĽniej spocz±łem na laurach,a Trebi konsekwentnie truchtał maraton za maratonem i trafił z form± tak jak chciał.Dobrze,że mam Klaudynkę,która nałoży mi kiełzno i może wyprowadzi na ludzi.Ultra ludzi.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2008-08-04,14:16): Zulusie...Pisz±c ten młody człowiek..kogo miałe¶ na my¶li...Osobnika z numerem 44 czy 6...:-)
Przecież Oni "oba" młode koty....:-))))
|