Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [55]  PRZYJAC. [139]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Zulus
Pamiętnik internetowy
Wynurzenia stajennego

Krzysztof Wojtecki
Urodzony: 1964-04-27
Miejsce zamieszkania: Wilków/Grójec
28 / 81


2008-06-12

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
cz.6 (czytano: 518 razy)



Tempo ustalone.Jestem gdzieś szósty,orientuję się na Tadzia Rutę,który biegnie w zasięgu wzroku.Nie widzę nigdzie Laszlo (jego brata często,jest potężniejszy od Maćka,więc mu ciężej),albo coś się stało,albo biegniemy podobnym tempem,typowałem go do faworytów.Dostaję pierwszego dubla,to Rusłan pędzi,nie wytrzyma,to pewne,ale szybki jest,skurczybyk,nie moja liga.Majac w pamięci odwodnienie na Rzeźniku piję na każdym kółku za Juvenią wodę,obsługa tego punktu znakomita,później dowiaduję się,że chłopak który tam rządzi ma tylko jedna rękę sprawną,tym większy szacun.Na starcie-mecie trochę tłumnie,długo tu nic nie biorę.Szalony spiker Zenek przedstawia mnie jako zawodnika z Warszawy,muszę to sprostować,w końcu jestem z Wilkowa,a nie jakiejś Warszawy,a że tu nie ma klubów sportowych i musiałem się posiłkować warszawską SKRĄ...?Chyba tym zyskuję odrobinęsympatii publiczności,ludzie zwykle nie przyznają sie,że pochodzą ze wsi,ba,skrzętnie ten fakt ukrywają.Piję przygotowaną mieszankę mineralki z kawą,bo zaczynam czuć senność.Wkrótce przekonuję sie,dlaczego?Na którymś okrażeniu,gdy mijam Juvenie,widzę przed sobą biały tuman-dym,kurz?Nie,to fala deszczu,jasny gwint,tego mi tylko brakowało!Chowam się za drzewo,nie mam nic na przebranie,jak zmoknę,to koniec!Wtedy dubluje mniektóryś Kuryło.Na szczęście deszcz jak szybko przyszedł,tak i szybko odszedł.Na szczęście?Jestem meteopatą,takie raptowne zmiany ciśnienia poniewierają mną jak psem.W dodatku mokra koszulka zaczyna obcierać mi sutki,nie lubię sado-maso.Biegnę trzymając kciukami ramiączka,żeby materiał nie dotykał ciała,śmiesznie to wygląda,jakbym tańczył "Kaczuszki".Zaczynam też czuć kurcze prawej łydki,mam je właściwie od Rzeźnika,może to z braku rozciągania?Nie radzę sobie z sennościa,czekam na następny deszcz,by z czystym sumieniem zejść z trasy,ale jak na złość tylko mży.W końcu poddaje sie i wyciągam śpiwór z worka.Hałas i skurcze nie nie pozwalają spać.Otwieram redd'sa i kładę się na masaż.To mnie stawia na nogi.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
iwa
23:31
Ziuju
22:54
lukasz.tatys
21:59
Namor 13
21:54
Wojciech
21:54
romangla
21:42
rys-tas
21:31
Stonechip
21:13
aktywny_maciejB
21:02
uro69
20:50
42.195
20:34
czewis3
20:32
MEDA
20:32
Bartuś
20:29
jantor
20:07
DAntoni78
20:04
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |