2008-06-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| cz.5 (czytano: 464 razy)

Ruszamy.Rusłan i Pismenko wyrywaj± do przodu jak charty,za nimi widzę którego¶ z Kuryłów,tak czy siak,czerwone numery tych z MP.Doganiam Jer_zego,nasze życiówki w maratonie różni± się o jedn± sekundę,czyli teoretycznie reprezentujemy podobny poziom.Chwilę biegniemy z Piotrkiem Kurył± i Tadziem Rut±.Piotrek podchodzi bardzo profesjonalnie,nie chce nawet rozmawiać,żeby nie tracić cennych kalorii i rytmu.Nie na wiele mu się to jednak zdaje,jak czas póĽniej pokaże.Na którym¶ kółku korzystam z tojtojki i Jurek mi odbiega.Dobrze nam się gadało,wiec chce go dogonić,przy¶pieszam i po dwóch kilometrach dochodzę,ale czy to on zwolnił,czy ja się rozbiegałem?Jest za wolno,już kilka godzin biegu,czuje się ¶wietnie,zostawiam więc grupę czerwonych numerów i Jurka i biegnę samotnie.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |