2008-06-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| cz.3 (czytano: 498 razy)

Centrum okazuje sie blisko,podchodzę pod cos z wieżami,ktore pierwotnie biorę za mariackie,ale to Wawel,nie pamietam go,byłem tu jakie¶ 27 lat temu.Nie bedę dzisiaj zdobywał wzgórza,trzeba oszczędzać siły.Pod Wawelem bar z grillem,facet wrzuca na ruszt jakie¶ mięsko,szaszłyki,¶linka leci,ale to już jest tak okopcone,że boje się kupować,przy trasie nie ma krzaczków,a oczyma wyobraĽni widzę,jak mnie przegania po tych zwęglonych pyszno¶ciach.Staje na tym,że ma wrzucić co¶ ¶wieżego,a ja w tym czasie pospaceruję.Fuck off,i tak tu nie wrócę.Napotykam oryginaln± dziewczynę z dredami,parę razy wpadamy na siebie,co ona może robić o tej porze?"Nie ma towaru w mie¶cie",czy co?Ale wygl±da fajnie,czarne dredy,takież spodnie z malowniczymi dziurami,bose,równie czarne stopy obute w sandały,do tego zielony sweter i pare hippisowskich gadgetów.I ¶liczna buzia.Patrzę oczami Dawida,pewnie by j± chętnie rysował.Wstępuje na Rynek,to tutaj s± Wieże Mariackie i Sukiennice.Już to kiedy¶ widziałem,ale o ¶wicie,gdy nie ma prawie ludzi,wszystko wygl±da inaczej.Trwaj± przygotowania do kolejnego turystycznego dnia.Robie zakupy,jednak normalne,jakie¶ bułki,jogurt,dwa małe redd'sy i wracam na Błonia.Na przeciw Kopiec Ko¶ciuszki(kimkolwiek był),też dałoby sie tam pobiegać.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |