2008-06-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Lajkonik w ratach cz.1 (czytano: 320 razy)

Pi±tek.Jak zwykle pakowanie na bieg o ¶wicie,na szczę¶cie sporo ostatnio startuję,to wprawa jest,choć zawsze czego¶ zapomnę.Przed pi±t± rano umysł nie zawsze precyzyjnie pracuje.Z bambetlami jadę prosto do roboty,może uda się urwać trochę wcze¶niej?Na szczę¶cie skontaktowałem sie na forum z orgami i nie muszę być koniecznie na wieczornej odprawie.W pracy kocioł,Włosi chc± nadrobić ten czas,który stracili swoj± (dez)organizacj±.Nie urwę się!A skoro tak,to wracam jeszcze do Błędowa trochę się ogarn±ć u Ursel.Wyjeżdżam o 18-ej,zerkam na licznik 66.6 km "czy to jest sprawa Szatana,czy tylko przypadek,psze pana".Nie jestem przesadny,ale dziwne wrażenie robi± na mnie te cyferki,testament wci±ż nie spisany...Obrana marszruta bierze w łeb już na krzyżówkach gielniowskich,droga na Końskie i dalej na Kielce zamknięta,skrót na Szydłowiec też,muszę się wlec do Radomia.Między Radomiem a Kielcami obrzydliwie tanie paliwo,gaz nawet poniżej 2 zł(1.97),ale mi przychodzi tankować tam,gdzie akurat najdroższe.Facet wstrzelił się ze swoj± mała stacyjk± w odcinek obwodnicy Kielc,gdzie nie ma stacji na większej odległo¶ci.Ale nie będę ryzykował pchania samochodu po prawie górach..Wypatruję terenów zdatnych do treningów przed przyszłorocznym RzeĽnikiem,co¶ się na pewno znajdzie.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |