2014-03-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nocny półmaraton (czytano: 198 razy)

Na wczoraj plan przewidywał interwały. Wracając z pracy, z zazdrością patrzyłem na ludzi biegających w promieniach zachodzącego słońca. Ja na ten luksus muszę jeszcze poczekać. Najpierw dwie godziny spędziłem w szkole na wywiadówkach, później lekcje ze starszą córką. Na szczęście dziewczyny grzecznie i szybko poszły spać (synek zasnął już wcześniej) i o 21.45 mogłem wyjść na bieganie.
O interwałach już nie marzyłem, bo od dwóch dni boli mnie kręgosłup, a to wyklucza szybkie bieganie. Spokojny bieg jest ok, nawet działa relaksująco, ale szybszego biegu bym się bał. Ale nie ma tego złego. Zacząłem spokojnie, mialem dużo czasu, było jeszcze ciepło (jakieś 8 stopni), bezwietrzenie. Trochę się czuło w powietrzu dym z ognisk (albo raczej z wypalanych traw), ale to nie przeszkadzało. Czasu miałem dużo. I tak dobrze mi się biegało, że w czasie 1:54:30 przebiegłem prawie 20 km. Do trzynastego km było super, potem trochę zwolniłem, tylko na ostatnim kiloemtrze trochę cierpiałem - dlatego też zrezygnowałem z kolejnego. W każdym razie weekendowe długie wybieganie mam zaliczone, dziś akcja regeneracja, w sobotę lekkie 7 - 8 km, a w niedzielę spróbuję interwały. Jak kręgosłup pozwoli.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |