2013-03-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Panoptikum (czytano: 349 razy)

Dziś drugi dzień przerwy od biegania. Ścięgno piszczelowego przedniego nadal nie jest w 100%, a nawet 50% sprawne. Boli przy chodzeniu, przy bieganie jakoś lepiej, chyba, wszak nie biegam.
Dziś, korzystając z niezwykle słonecznej pogody, postanowiłem udać się na spacer do biblioteki. Niestety, jechał tramwaj akurat i większość drogi przebyłem nie o własnych siłach. Nic to, idziemy dalej. Po drodze słuchałem odgłosów przyrody w stylu słodko gruchających gołębi i ćwierków jakichś innych ptaków. Słońce praży, z początku raziło mnie w oczy mimo czapki z daszkiem. Ogólną idyllę zakłócały mi tylko psie kupy.
Tak jest, psy. Dowiedziałem się dziś, że wczoraj kolegę przy bieganiu użarł pies, i jak tu lubić psiarzy?
W czwartek biegnąc do babci na obiad z gracją baletnicy musiałem unikać psich ekskrementów.
Właśnie, bieganie jako czynność funkcjonalna.
Trenuje się głównie by schudnąć i być szybszym na zawodach, ogólnie sprawniejszym. Ale na codzień, w mieście Wrocław, jest to umiejętność ważna w codziennym funkcjonowania.
Do cioci mam 4630m, i to nie najkrótszą trasą.
Biegam tam w czasie między 16:40(3:36, mało ekonomiczne tempo) a 22:43 (4:54, luźno). A ile zajmuje mi dojazd MPK?
Wczoraj było to 48 minut(sic)!!. Modelowo jest to 23 minut, szybciej to już nie da rady.
Dlatego jazda tandemem tramwaj+autobus nie jest konkurencyjne do biegania. Przynajmniej na tak krótki dystans. Wolę zaufać swoim nogom, niż MPK, które jest niepunktualne, oraz powoduje u mnie stres związany z przejazdem. I z tego właśnie powodu jak mam odwiedzić jakieś w miarę mało odległe miejsce, to biegnę tam. Biblioteki i inne takie. Wczoraj zresztą widziałem biegacza na zakupach w Biedronce. Świat się zmienia na naszych oczach.
I kończąc wspomnę o ciekawej zależności jaką zauważyłem w związku z moim udziałem w Zimnarze 2012, i późniejszym startem w półmaratonie w Poznaniu. A więc średnie tempo w Zimnarze miałem 3:49. Wolno, strasznie wolno jak na biegi na dystansie 6km. A ile nabiegałem w Poznaniu?
1:20:29, czyli średnie tempo ... 3:49!
W tym roku Zimnar poszedł ciut lepij, bo po 3:38.
Jeśli pokuszę się na ekstrapolację, to w Poznaniu w tym roku powinienem osiągnąć czas 1:16:40. Wydaje się niemożliwe, ale ktoś kiedyś powiedział, że wszystko to co jesteśmy w stanie sobie wyobrazić możemy zrobić.
Na zdjęciu ja z Patrykiem zaskoczeni przez paparazzi po ostatnim etapie Zimnara
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |