2011-05-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 8 dni - 3 starty (62km195m) cz.3 - Textilcross (czytano: 575 razy)

Textilcross.
Dziesięciokilometrowy bieg zaliczany do cyklu GP Arturówka był w sobotę tuż przed moją pracą.
Zmianę miałem o 14 a bieg był o 11 :)
Standardowa procedura czyli rejestracja przebranie się i rozgrzewka. Ciepło miło wybiegłem na rozgrzewkę po trasie głównego biegu. Trasa łatwa więc po cichu liczę na zrobienie życiówki i choć to trasa bez atestu to jednak byłaby życiówka :)
Wpierw bieg na dystansie 2,5km studentów ale jakoś tych studentów zauważyłem mało a więcej zwykłej młodzieży :)
Zbliżała się godzina startu :) Wokół znane twarze osób, które kojarzę z wcześniejszych zawodów :)
Ustawiłem się pod koniec stawki.
Wystrzał i ruszyliśmy. Wyprzedzam i po ok kilometrze lokuję się za znanym z GP Łodzi panem Grzegorzem :) Biegnę za nim w odległości ok 10 metrów utrzymując jego tempo dość szybkie jak dla mnie ale daję radę :) Zbieg więc pozwalam sobie na luz i lekkie rozpędzenie :)
Pierwsze okrążenie (a było ich 2) poszło fajnie. Patrzę na czas i jest miodzio :) Jeśli utrzymam owo tempo będzie życiówka może nawet zejdę poniżej magicznych dla mnie 44 minut.
8km . Wyprzedza mnie jegomość znany z Justynowa-Janówki ten sam, z którym walczyłem tam na ostatnich metrach. Podłączam się pod jego tempo.
Wybiegamy na ostatnie 400 metrów akurat to droga asfaltowa bo do tej pory było po lesie. Przyspieszam mocno wyprzedzam i wychodze na ostatnią prostą. Włączam swój maks. Zawodnik biegnący przede mną widzi co się święci więc nie daje za wygraną i w konsekwencji przegrywam z nim na ostatnich metrach dziękując mu za walkę :)
Czas zmierzony moim zegareczkiem Kalenji rewelacyjny jak dla mnie bo wyszło 41:20 ale zatrzymałem kilka sekund po mecie. Jestem uradowany aż wierzyć nie chce mi się :)
Czyżbym życiówkę zrobił aż o 3 i pół minuty na 10km???
Odetchnąłem i szybko się przebrać bo na 14 do pracy :)
Jeszcze wspomnę, że biegłem w koszulce Silesia Marathon i zauważyłem, że biegnąc w koszulce z logo jakiegoś maratonu to współuczestnicy patrzą jakby z uznaniem :)
No i teraz sprawa niemiłą, z którą spotkałem sie pierwszy raz w swej karierze biegacza. A mianowicie wyniki zobaczyłem w niedzielę wieczorem a tu nie ma mojej osoby...
Na 27 miejscu jest mój numer 373 mój czas 41:16 ale zawodnik inny...
Zdenerwowałem się z lekka. Zacząłem pisac do znajomych cop mam w tej sytuacji zrobić. Polecili napisac do organizatora. Napisałem i czekam na sprostowanie tejże sprawy bo nie miło jest bieg ukończyć i nie zostać sklasyfikowanym...
Tak o to zakończył się mój 8-dniowy wojaż startowy, w którym brałem udział w trzech imprezach biegowych z czego jeden to maraton :) Bałem się o moje kolana ale Bogu dzięki żyją i mają się dobrze :)
Dziś tzn. we wtorek po 2 dniach odpoczynku biegowego (Bo wczoraj było 32km rowerem) pobiegałem tak po prostu bez żadnego planu po prostu biegłem i wyszło około 14km w czasie 1:20 :) Samopoczucie znakomite i nawet mało myślę o tym, że doskwiera mi brak Kobiety ale może kiedyś jakaś mnie zechce :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |