2010-08-09
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| miracle (czytano: 249 razy)

Stała się rzecz niesłychana. Wyszedłem na "trening".
Udało się mimo iż...
... głowa wołała żeby położyć się spać.
... dookoła Poznania chodziła burza i groziła ulew±.
... a żoł±dek na sam± my¶l o bieganiu uciekał w wiadome miejsce.
I co w tym takiego dziwnego? Ano nie licz±c biegania z Magd± 7 lipca i z Ag± 30 czerwca to ostatni raz na samotnym treningu byłem 26 czerwca... brak słów.
Przebiegłem 10km. Spotkałem: wiewiórka sztuk jedna, sarny sztuk dwie. Widziałem: zachód słońca prze¶wituj±cy przez drzewa.
Jest ciut lepiej, choć i tak nie za dobrze.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu mamusiajakubaijasia (2010-08-09,23:57): No to oby jak najwięcej tych "miraclów", które daj± szczę¶cie:) Marfackib (2010-08-11,13:59): No to pora, wrócić na trasy :-) Marass (2010-08-11,18:21): A ile zachodów widziałe¶ podczas tego jednego treningu? :) Tomasz Ławniczak (2010-08-11,22:18): Sztuk jeden :]
|