Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [55]  PRZYJAC. [139]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Zulus
Pamiętnik internetowy
Wynurzenia stajennego

Krzysztof Wojtecki
Urodzony: 1964-04-27
Miejsce zamieszkania: Wilków/Grójec
38 / 81


2010-08-04

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Gieniusze cz.1 (czytano: 351 razy)



Pomysł tego startu pojawił się dość nieoczekiwanie. W planach na debiut Mai były zawody w Kuźni Nowowiejskiej we wrześniu. Tymczasem w głowie Klaudynki wykiełkowała myśl wystawienia jej w Mistrzostwach Młodych Koni w Geniuszach, w październiku dlatego start na tej samej trasie już teraz miał głęboki sens. Choć tempo rozwoju zawodniczego Mai narzuciła iście sprinterskie-dwa miesiące treningu i pierwszy start. Ale decyzja zapadła. Koniowóz udało nam się załatwić w korzystnej cenie, samochód miałem wypożyczyć z firmy, ohydną Multiplę, ale w ostateczności Klaudynka zakupiła specjalnie na tą okazje VW T4. Z kronikarskiego obowiązku muszę nadmienić, że żadne z nas nie ma prawa jazdy kat. E, więc jechaliśmy „na mandat” lub piękne oczy. Antycypując – udało się.
Jedziemy w trójkę Klaudynka, Niki, i ja (David w tym czasie bawi na Woodstocku). Dziewczyny pakują busa już od środy. Zawody zaczynają się w piątek, niestety, ja pracuję i ze względu na urlopy nie mogę wziąć wolnego. W dodatku padło na mnie „wypożyczenie” do Wawy „w efekcie pracuje od 6-tej do 20-tej”- miły złego początek, choć pierwszą obsuwą był fakt, że nawalił kowal, który miał być tydzień wcześniej. Podkowy mamy „na dwoje babka wróżyła”. Planujemy ruszyć w sobotę o 4-tej, wielką niewiadomą jest czy Maja zechce wejść do przyczepy. Koniec końców zbieramy się o 6-tej. Oczywiście nie chce, robi się nerwowo, po godzinie sukces - mamy konia w przyczepie. Teraz tylko nieco ponad 300km podróży w upale.
Podróż mija dość spokojnie. Do czasu. Przed Ostrowem Mazowieckim, gdzieś w połowie trasy mamy odcinek kiepskiej nawierzchni ,w dodatku teren jest mocno podmokły , droga stanowi coś w rodzaju grobli porośniętej po bokach lasem, świetnie odbijającym dźwięki. I właśnie tu musieli pojawić się ONI! Motocykliści. Nie lubię ICH, zakute w kask łby! Maja wpada w panikę, zaczyna szaleć, a ja nawet nie mam gdzie zjechać na pobocze bo takiego po prostu nie ma. Zatrzymujemy się na drodze, Maja cała mokra, trudno ją uspokoić , bo każdy następny pojazd powoduje podmuch i fale dźwiękową. Jakoś udaje się opanować sytuacje i ruszamy dalej, już bez większych przygód, z małym błądzeniem w Białymstoku. Po 6-u i pół godzinach jesteśmy na miejscu!


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Henryk W.
06:42
Admin
06:29
BonifacyPsikuta
03:00
marwil
03:00
maratonczyk
01:28
Piotr100
01:05
yaros
00:24
przemcio33
23:59
AntonAusTirol
23:35
RobertG10
23:19
kris1020
23:14
Wojciech
22:19
romelos
21:12
42.195
20:46
Bartuś
20:41
kostekmar
20:39
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |