2009-06-08
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| MTB Piechowice (czytano: 286 razy)

Tym razem wybierałem się na maraton do Piechowic w Sudety. Prawdziwe góry to, to co najbardziej lubię. Na tej trasie startuje pierwszy raz więc nie mam pojęcie co mnie czeka. Od 2 tygodni pogoda bardzo deszczowa, więc na 100% będzie sporo błotka.
Startujemy sektorowo, na starcie ład i porządek. Maraton rozpoczynamy od 11 km podjazdu o nachyleniu powiedzmy 4%, może nachylenie nie powala na kolana, ale na odcinku 11 km może nieźle wymęczyć, podjazd jest szeroki bez problemu można wyprzedzać i ustawić się w swoim miejscu w peletonie. Podjazd pokonuję w 33 minuty co daje przeciętną prędkość 20 km/h, myślę... nieźle... zapowiada się szybki maraton. Potem szybkie zjazdy, kolejne podjazdy i po 1:45 wjeżdżam na drugą pętle maratonu, przy limicie 3 godzin. Sam jestem trochę zdziwiony swoją przelotową prędkością, Myślę... może nastąpiła jakaś cholerna superkopmensacja po ostatnim maratonie na szosie, chociaż muszę przyznać, że trasa w Piechowicach jest raczej łatwa, bezpieczna i przyjemna. Po przejechaniu 2 pętli rozpoczynam 15 kilometrowy dojazd do mety no i tu okazało się, że organizatorzy przygotowali nam dużą niespodziankę. Ostatnie 15 km to trudny i bardzo techniczny odcinek trasy. Strome podjazdy, wąskimi, krętymi ścieżkami, najeżone dużymi kamieniami i wystającymi korzeniami. Bardzo niebezpieczne i strome zjazdy, po kamlotach i śliskiej nawierzchni. Tu należy się duży plus dla organizatorów, gdyż na końcówce każdego niebezpiecznego zjazdu znajduje się punkt medyczny z którego oczywiście nikt skorzystać by nie chciał. Maraton długości 78,2 km kończę w czasie 4:02:44 co daje mi średnią prędkość 19.33 km/h... czuję ... forma rośnie. Niestety w kolarstwie nie ma życiówek, więc dużo trudniej o porównanie obecnej formy. W bieganiu jest to dużo prostsze.
Po raz kolejny stwierdzam z ogromnym zadowoleniem fakt powroky do MTB i jestem cholernie zadowolony z faktu, że nie biegam. Następna seria maratonów rozpocznie się dla mnie 1 sierpnia w Świeradowie, więc przez prawie 3 miesiące mogę spokojnie potrenować i pilnować bardziej regeneracji niż mocnych treningów, właśnie tego nauczyło mnie bieganie, że więcej i szybciej wcale nie znaczy lepiej :-))
Aha ... w sobotę 13-go jedziemy na wycieczkę (pielgrzymkę) w zależności jak kto to potraktuje, do Częstochowy. Taki towarzyski maraton 2 x 250 km bez elementu rywalizacji.
:-)))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Aga Es (2009-06-08,22:14): Łykasz te maratony MTB jeden po drugim.Wielki szacun:-)!
|