2009-05-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Wyscig:D (czytano: 161 razy)

Wczoraj 27 bieg Krapkowicki przeszedł do historii...
Bardzo fajnie:) dojechali¶my lekko przed 10, szybko odebrałem numerek i zacz±łem sie lekko rozgrzewać:)
W sumie byłem bardzo wyluzowany, z jednej strony powinienem byc spięty bo zawsze se tam z kim¶ ¶cigam, np z Tomkiem. Ale było okej przez to że na dużo nie liczyłem.. mało treningów i raczej słaba forma po kontuzji Bocheńskiej.
No i ruszyli¶my!! kiedy usłyszałem wystrzał, własnie konczyłem wi±zac buta na kucaka:)
Umawiałem z Rudim, że będziemy sobie zajacowac no i sie zaczeło. Na poczatku rudi ostro ruszył do przodu i zaczołem gonic, pierwszy podbieg minoł:) a na szczycie wyprzedziłem rudiego i chyba zaczol za mna leciec. Na pierwszym kilometrze miałem 3;45... Za szybko jak na mnie!! i juz drugi nie był taki szybki ale sie leciało, troche bolało serducho, ale tylko chwile. po jakis 2km miałem chyba niecale 8min wiec drugi był fest wolniejszy. Na trzecim Rudi smignoł obok i popędził, no to trudno trzeba gonić!! No i goniłem! do 5km lecę za Rudim jakies 5m góra!! I krzyknołem że mamy tempo na złamanie 40min:) czyli cos przyspieszyli¶my:) czas na 5km 19;50. Czyli okej:) ciekawe jak w olesnie na 5km sie pobiegnie...??
łyk wody.. i Rudi zaczoł sie oddalac, uciazliwy podbieg, potem kawałek przez rynek.. ciezko było. Wylecielismy na szose i przez mosc pod wiatr! Tam Rudek był jakies 40m przedemna a moze i wiecej mometami... chwile sie schowałem za dwoma biegaczami od wiatru, skupiłem sie i ruszylem!! uciekłem tym dwóm, kolana do góry, mocne odbicie i lecę:) mocno przyspieszyłem, dystans sie skracał, ale tylko na chwile starczyło Azotu... no i lekka sciana, długi podbieg i dosc kryzys:/ Ale przypomniałem sobie ze rok temu to w tym miejscu juz prawie martwy byłem!! wiec sie pocieszyłem i do przodu, na szczycie juz niedaleko byłem Rudiego, ale jakos szybko przyspieszył, ale i ja dlugo nie odpoczywałem tylko popedziłem na lekkim zbiegu i do przodu. To był mniej wiecej 8km... Koniec ostatniego podbiegu był uwięnczony tabliczka z numerem "9" czyli do konca mało zostało.. finisz!! Gonie Rudiego gonie!! na zakręcie i pocz±tku zbiegu, krzyknołem cos w stylu pędzisz Rudi! Ale nie przyspieszył?? dopiero jak ja ostatkiem sił wyprułem to złapał sie mnie i takim sprintem dolecielismy do mety:) mijaj±c po drodze jeszcze jednego zawodnika:)
Udany bieg:) czas na mecie 40;50 czyli wyrównana życiówka:) czyli nie jest zle:)
trzeba zlamac w koncu te 40min, zaraz po biegu waln±łem browarka:) troche potruchtałem i gitara!!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |