2009-03-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| OWB1 i nic więcej! (czytano: 379 razy)

Śledzę temat od września ubiegłego roku, kiedy to tajemniczy, duży kot (a na pewno zwierz kota przypominający) pojawił się gdzieś w pobliżu Krakowa. Kilka dni obławy nie dały wówczas efektu, kocur przepadł bez śladu, a sprawa generalnie przycichła...
I oto informacje z ostatnich dni – duży kot (nie wiadomo jaki, bo nit go z bliska nie widział) grasuje sobie na Opolszczyźnie. Jest młody, sprytny, pełen energii, uwielbia polować, ludzi się raczej nie boi, a na pewno nie stara się ich unikać.
Nocami ładuje się do zagród i obór i dobiera się (łagodnie mówiąc) do zwierząt gospodarskich.
Aktualnie (analizując ślady i zagryzioną zwierzynę) kieruje się na Katowice (teraz jest gdzieś pod Raciborzem)...
Dziś rano słyszałam w radiu wypowiedź Pana Gucwińskiego z wrocławskiego zoo. Mówił, że dla dzikiego kota, im szybciej porusza się obiekt potencjalnie nadający się na obiad, tym większą będzie miał ochotę zapolować... Np. rowerzysta to nie lada atrakcja!!! Na marginesie – były już przypadki ataków dzikich kotów na rowerzystów...
Biegacze moi kochani....zalecam bieganie tylko i wyłącznie OWB1. Żadnych WB2, rytmów, przebieżek, sprintów, czy zawodów...
A tak zupełnie na serio...sama nie wiem, czy z tego wszystkiego śmiać się czy też nie...W sumie, to chyba podarowałabym sobie bieganie o zmroku po opolskich lasach i wsiach...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora suchy (2009-03-24,12:04): Aga, ja myślę, że to może mieć związek z akcją "PUMY" ;) więc w czwartek na bulwarze trzeba będzie być czujnym ;) AgaR. (2009-03-24,12:08): Hahaha! Dobre :) Moja Fruzia już nawet ostatnio ma w sobie coś z pumy...te jej kocie ruchy... Katarina (2009-03-24,12:11): cholibka, a jesienią szykuje się dłuższa impreza w okolicach... więc może by kotek tak sobie... poszedł gdzieś... (choć nie powiem niezłego pietra miałam przejeżdżając rowerem po zmroku jak nadali tę sensacyjną wiadomość swego czasu ;)) (2009-03-24,12:12): Aga, nie masz się co martwić:-) Wiesz ile czasu upłynie zanim dobiegnie do Gdyni? Co my tu mamy powiedzieć? Marysieńka (2009-03-24,12:32): Całe szczęście, że ja na Ziemi Lubuskiej mieszkam....:))) Grzegorz J (2009-03-24,12:38): Aga - nie strasz bo w niedzielę półmaraton w Żywcu (dookoła jeziora) a za tydzień w Dąbrowie Górniczej ... - całe szczęście że nie biegnę jako pierwszy :) AgaR. (2009-03-24,12:45): Grzesiu - ubierz się na pstrokato - żywe i mocno kontrastowe kolory sugerują drapieżnikowi, że jest się trującym i niejadalnym ;-) Grażyna W. (2009-03-24,13:06): Aga, ON znów zaatakował, podali w tej chwili w radiu, ale wciąż jest daleko od nas ;) piter82 (2009-03-24,13:36): na ostatnim wybiegu gdy biegałem ponad 10 km po lasach tak sobie myślałem o tym kocie czy nie czai się gdzieś za krzakiem czy drzewem :-) Aga trenuj trenuj Debno za kilka tygodni :-) Grzegorz J (2009-03-24,14:15): Podobno jest w okolicach Blachowni (Częstochowa).. całe szczęście ze w sobotę go tam nie było .. bo miałby przekąskę z 5 biegaczy ... :D Fifi (2009-03-24,17:50): Myślę, że gdybyś wypuściła tam do lasu Fruzię, to ona już by z tym kocurem porządek zrobiła;) jacdzi (2009-03-25,11:13): Ach te Kociaki! Nie biegajcie zbyt szybko, jak radzi Ania, wtedy latwiej bedzie nam Was zlapac.
|