Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [24]  PRZYJAC. [2]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
mciomn
Pamiętnik internetowy
opowieści subiektywne

Wiesław Nowosad
Urodzony: 1969-12-09
Miejsce zamieszkania: Toruń
22 / 37


2011-03-23

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
WIOSNA!! (czytano: 822 razy)



Tego przeoczyć się już nie da. Nawet kalendarz to potwierdza. Po prawie tygodniowej przerwie wyszedłem dziś rano na drugi trening. Ale jak. Po raz pierwszy w tym roku pochwaliłem się światu hodowaną przez całą zimę rzeżuchą na łydkach. Tak! Włożyłem krótkie spodenki! Trochę niepewny po przeziębieniu zacząłem spokojnie, ale już wkrótce spostrzegłem, że czuję się całkiem nieźle. Nogi jakoś same przyspieszyły, w płucach nie brakowało powietrza. Właśnie kończyłem pierwszą krosową pętlę z podbiegiem pod wiślaną skarpę i zastanawiałem się na ile starczy mi sił. Na górze lekko się zdekoncentrowałem - właśnie dopinałem rozsuniętą bluzę bo na górze całkiem nieźle wiało - leciałem ścieżką między drzewami gdy nagle trach! Chrupnęło mi w lewej stopie po wdepnięciu na zakryty liśćmi korzeń lub kij. Było to na tyle głośne, że wydaje się, iż słyszałem je nawet mimo włożonych w uszy słuchawek z zapuszczonymi hitami starej kapeli Uriah Heep. Stanąłem od razu. Ból był tak potworny, że nie dało się nawet postawić stopy. Przekuśtykałem kilkanaście metrów wspierając się nieco na drzewach na bardziej odkryty teren i tam spokojnie zacząłem oceniać straty, zastanawiając się równocześnie na jad długo wyłączę się z biegania. Nie wyglądało to dobrze. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów (a może w ogóle) skręciłem lewą nogę. Niemal zawsze przytrafiało się to prawej, na którą w związku z tym szczególnie uważam. Kilkominutowa przerwa, lekkie obroty stopą w powietrzu zdziałały cuda. Ból zniknął. Zastanawiałem się jaki udział miały w tym endorfiny i jaki będzie bilans strat po powrocie do domu.
Ponieważ jednak nic nie bolało lekko potruchtałem. W sumie to prawie dokończyłem trening zaliczając 12,5 km ( z zakładanych 15-17) choć już nie tak mocno jak planowałem. Po dokładnych oględzinach w domu nie znalazłem żadnych szkód: nic nie boli, brak opuchlizny i krwiaka i tak jest do tej pory, czyli już ładne kilka godzin.
Cóż mogę powiedzieć - WIOSNA!!!! I niech tak już zostanie. A... i czas na małe żniwa rzeżuchy :)

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
PRE
12:59
Tomad
12:04
Stonechip
12:03
biegacz54
11:38
Kamus
10:11
platat
10:08
Maciej
09:53
przemek300
09:23
MosirZakopane
09:00
martinn1980
08:32
Leno
08:29
kostekmar
08:25
jarek1209
08:15
lukasz.tatys
07:53
mariuszkurlej1968@gmail.c
07:50
robertst1
07:50
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |