2010-09-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Rado¶ć nie jedno ma imie ;) (czytano: 596 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://picasaweb.google.pl/lh/photo/FC6v3_lyIzUsOmvDlx5lFA?feat=directlink

Dzi¶ pomy¶lałem, zadałem sobie pytanie - który swój bieg wspominam z rado¶ci±. Troszkę ich przyszło mi do głowy ale jeden był taki inny.
Byłem w wojsku, i którego¶ dnia chciałem pojechać do Poznania na tzw "lewizne", czyli wyj¶cie na lewo z koszar bez zgody przełożonych. Bez wiedzy w sumie ;) Wynikn±ł jednak pewien problem, ponieważ służbę oficera dyżurnego jednostki pełnił major "Mi¶" Pan Mi¶ mianowicie uwielbiał do¶wiadczanie władzy nad żołnierzami służby zasadniczej, w szczególno¶ci za¶ nad żołnierzami swojego batalionu. W skrócie - także nade mn±. Miał zatem, min. w zwyczaju, na koniec swojej służby, czyli ok 17-18, wracać na kompanie i robić zbiórkę. Skrupulatnie sprawdzał obecno¶ć i gdy kogo¶ nie było nie posun±ł się naprzód ani o krok. Musiałem więc być na tej zbiórce. Wyszło tak, że w momencie kiedy Mi¶ opuszczał kompanie miałem ok 7 minut żeby zd±żyć na poci±g. Odległo¶ć z Chopina na dworzec to jakie¶ dwa kilometry, choć dokładnie to pewno nie jest. Logistycznie miałem wszystko dopięte na ostatni guzik. Ledwo za Misiem zatrzasnęły się drzwi, ja już przebierałem się w "cywilki" dosłownie w locie. Podejrzewam, że byłem przebrany zanim zd±żył wyj¶ć na dwór a kompania była na I piętrze. Wyleciałem więc jak z procy, wyjrzałem za drzwi wej¶ciowych i po cichu, żeby mnie nie usłyszał biegłem w kierunki hali sportowej, żeby na szage wylecieć na ulice. Na szagę, ponieważ Mi¶ w sumie zmierzał w tym samym kierunku co ja, jednak musiał i¶ć niejako "na około" - przez Biuro Przepustek. Ponieważ byłem laborantem hali sportowej, miałem klucze od zamykanego wyj¶cia na ulice. Jednak wtedy tak mi się spieszyło, że przeskoczyłem pierwszy płot i drugi. I wybiegłem... :)) Miałem mocno z górki, było też jednak trochę ¶lisko, temperatura poniżej zera i trochę zmarzniętego ¶niegu na ulicy. Ale też wiedziałem, że mam co najwyżej 5 min do poci±gu...Chciałem sie bardzo zobaczyć ze swoj± dziewczyn±, miałem 23 lata a moja forma fizyczna była wtedy idealna. Postawiłem zatem wszystko na jedn± kartę i postanowiłem biec bez trzymanki, czyli taki bieg na złamanie karku. To było niesamowite uczucie które pamiętam do dzi¶, ważyłem wtedy 95 kg i miałem wrażenie, że jakbym miał sam z siebie się zatrzymać, to potrzebowałbym wtedy więcej metrów niż samochód z setki. To była "Cala Naprzód" :)
Zd±żyłem... :))) jak tylko wpadłem do poci±gu maj±c nadzieje że to >ten poci±g< elektryczne drzwi zamknęły się i ruszyli¶my. Katem oka zobaczyłem jednak dwóch żandarmów w swoich szpiclowskich czerwonych beretach ale to już zupełnie inny temat :))
...
...Lecz dziewczyna nie słyszała tańcem już zajeta, w tańcu komu¶ za¶piewała to, co tak pamiętam... Bo gdy starasz się za mocno i sie bardzo spieszysz, możesz zdziwić sie na końcu, że kto¶ Cię nie słyszy... :)
:)
A na zdjęciu "moja" Kita z Zielonki ;-)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Rufi (2010-09-22,22:09): ciekawe, ciekawe :-) Darek Ł. (2010-09-23,08:31): Ja też uskuteczniałem "lewiznę" z Poznania ,gdzie byłem w SPR(Wyższa Szkoła Wojsk Pancernych)na dworzec PKP i do domciu(Strzelce Opolskie).Uciekałem w pi±tek po zajęciach,a w poniedziałek rano byłem w jednostce.To było niezwykłe przeżycie. tygrisos (2010-09-23,14:31): mjr "Mi¶" zadbał jeszcze wiele razy, żebym go pamietał :) tygrisos (2010-09-23,14:32): W wojsku w ogóle było wiele różnych niesamowitych przeżyć :))
|