2010-07-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Wakacje :) (czytano: 558 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://picasaweb.google.pl/Aqualani/Zielonka072010#

Cały czas kontynuuje swój ambitny plan nauczenia sie biegania naturalnego. Pewnie, że ambitny, musze sobie jakoś zracjonalizować i uzasadnić wysiłek, który ponoszę, bo coś tam mi sie zachciało eksperymentować ;) W tymże celu zakupiłem najniższy model najzwyklejszych tenisówek do biegania za jedyne 69 zł :)Były tańsze, ale te które mi się spodobały mają tę cenną zaletę, że posiadają cieniutką podeszwe, która w dodatku jest równa, czyli nie jest grubsza w pięcie. Stopa powoli się przyzwyczaja, zakwasy łydki coraz mniejsze także wreszcie mogę zwiększać częstotliwość treningów i w tej chwili jestem juz w stanie biegać 3 razy w tygodniu. Dystanse na razie mizerne - w granicach 4-5 km, ale cóż - adaptacja do naturalnego obciążenia bez amortyzacji i zmiana stylu biegania bez użycia pięty to naprawde rewolucja ! :)
Tymczasem wakacje w pełni, tradycyjnie wybrałem nacieplejszą porę z najładniejsza pogodą. Jednak pierwszy raz w życiu przeżyłem 35 st nad samym morzem z wodą o temperaturze 24 przy brzegu i 20 st głębiej. Szczerze przyznaje, że nawet dla mnie, uwielbiającego upały było to duże wyzwanie :) W tym tygodniu jestem juz w samym centrum Zielonki, upały trwają dalej, za to jest mnóstwo jagód. I biega się znacznie przyjemniej w zacienionym lesie. W dniu, w którym nie biegam, chodzę na boso po lesie, eksplorując nieznane mi dotąd leśne ostępy :D I tu ukłon w stronę Garmina - jego prosta nawigacja pozwala mi na błąkanie się, gdzie tylko dusza zapragnie, ponieważ mam czarno na białym, gdzie jestem i jak mam wrócić z powrotem. Wczoraj dzięki temu znalazlem cichą i spokojna polankę, na która wróciłem wieczorem. Tak, żeby sobie posiedzieć spokojnie na ambonie, delektując się absolutna ciszą. Przez przypadek wziąłem aparat ze sobą i fanie bo w obiektyw wpadł, najpierw młody jelonek a później cała gromadka dzików, ktore spokojnie grzebały w ziemi, nieświadome, ze są obserwowane przez Białego Tygrysa szyjuącego się do polowania :D Niestey, daleko mi jeszcze do Tarahumara - udało mi się, co prawda zejść niezauważonym z ambony, ale gdy zblizyłem się na odległość ok 20 m dziki usłyszały mnie, ja z kolei usłyszałem ostrzegawcze chrum, chrum i już ich nie było. Ale to było pierwsze spotkanie, poczekajcie... :))
W linku zdjęcia zwierzątek.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu jagódka (2010-07-15,11:33): jagód powiadasz......;)) no to musiałam się tu pojawić;))) piękna fotka:) tygrisos (2010-07-15,12:10): Kurcze, to Cie nie zauważyłem, ale mam nadzieję, ze mi wybaczysz ze wzgledu na tę mnogość ich tutaj ;)) Jednak dzięki Tobie wiem, że jagody występują nad Rusałką :) jagódka (2010-07-15,12:11): no czasami tam sie pojawiają;))) jagódka (2010-07-15,12:12): no i oczywiście wybaczam;)))) Kkasia (2010-07-15,12:17): ach te klimaty Tygrysie... ja książkę o T. odłożyłam na delektację w urlopie, póki co bieganie adidasowe tygrisos (2010-07-15,12:35): Dziękuję :) Cokolwiek to znaczy, uwielbiam jagody, zwłaszcza prosto z krzaczka :))) tygrisos (2010-07-15,12:36): Joy, książka jest świetna, ale trzeba przebrnąć przez pierwsze 50 stron - przynajmniej ja miałem takie wrażenia. Udanych wakacji :)
|