Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [12]  PRZYJAC. [57]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Kkasia
Pamiętnik internetowy
ten, kto nie próbuje zdobyć Mount Everestu, nie może poszczycić się nawet klęsk±

Katarzyna
Urodzony: --
Miejsce zamieszkania: Toruń
55 / 89


2010-05-06

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
1:14:18 (czytano: 213 razy)



I znów chwilowo (?) życie stało się piękne! Trzy życiówki w ci±gu 13 dni. Grand Prix Torunia, Top Cross i Bieg Niepodległo¶ci Łubianka. Bieg w Łubiance przerósł moje naj¶mielsze nawet marzenia! A niewiele brakowało, aby¶my nie pojechali. Od rana lało, lało równo. Psa bym na dwór nie wygoniła, był tylko krótki”sik”na trawnik i do domu. P. kręcił się po domu jak lew w klatce. I wci±ż powtarzał jak zdarta płyta, że może jednak pojedziemy... Pukałam się mu w główkę. Naraz patrzę, a on zaczyna się pakować... I w tym momencie przestało padać. I nie padało, aż ostatni zawodnik stan±ł na mecie.
Pojechali my więc. Chodziło o to, aby pobiec lepiej niż rok temu, bo rok temu ja biegłam “plażowo”, a P. zaliczył zgon na mecie. Córka biegaczka została sama na starcie na 800m, a my ruszyli¶my na 15 - kilometrow± trasę polami.
Tradycyjnie ruszyłam za szybko. Jednak weszłam w rytm i było nieĽle. Gdzie¶ około 5 kilometra utworzyła się w pobliżu mnie mała grupka, której lider biegł tak równym i pięknym tempem, że nie mogłam się oderwać od niego. Równo, równo, krok za krokiem. Nigdy tak z nikim nie biegłam, a biegło się jak w transie. Jednakże w pewnym momencie dopu¶ciłam do siebie my¶l, że nie wytrzymam tego tempa do końca. To był bł±d – dopuszczenie tej my¶li. Na szczę¶cie był to już prawie 14-ty kilometr, więc wiedziałam, że się doczołgam. Ale ten 14-ty kilometr nagle miał 3 kilometry długo¶ci... Juz my¶lałam, że “ten zakręt” to ten zakręt do mety. Ale nie, ale nie...Mój wspaniały zaj±c oddalił się z lekka. Nie goniłam, ale wiedziałam, że jest dobrze. P. na mecie zbaraniał. Nie spodziewał się mnie tak szybko. 1: 14: 18 brutto! Nie wierzę, że umiałam utrzymać tempo poniżej 5"/km, niewiele, ale jednak... Jak to się stało? Jak to możliwe? Przy tak niewielu treningach, po takiej przerwie i stresie? Na pocz±tku drugiego sezonu biegowego w życiu? Oczywi¶cie jak jest sukces to ja tradycyjnie szukam sprawców poza sob±! Teraz zawdzięczam go mojemu “zaj±cowi”, bez którego bym tego nie zrobiła. Jeszcze raz serdecznie mu dziękuję!
Ale to ja chyba tymi nóżętami przebierałam, nieprawdaż?
I co teraz?

P.S. I drugie miejsce w kategorii 35+...

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Hepatica (2010-05-06,10:29): No i moje gratulacje również :))). Trzymaj to teraz mocno i rób dalsze postepy:))). Przecież Ci to słuzy:)))
ZBYSZEK1970 (2010-05-06,12:06): Brawo Kasiu!!!
biegofanka (2010-05-06,13:04): Gratuluję Kasiu, ale masz power na ten rok, dawaj dalej do przodu, wykorzystaj to:))
Mijagi (2010-05-06,16:29): No pięknie!!! Ja już tego króliczka nie dogonię!!!
kokrobite (2010-05-07,15:14): Gratuluję :-) I zazdroszczę trochę wysypu życiówek :-)







 Ostatnio zalogowani
iwa
23:31
Ziuju
22:54
lukasz.tatys
21:59
Namor 13
21:54
Wojciech
21:54
romangla
21:42
rys-tas
21:31
Stonechip
21:13
aktywny_maciejB
21:02
uro69
20:50
42.195
20:34
czewis3
20:32
MEDA
20:32
Bartu¶
20:29
jantor
20:07
DAntoni78
20:04
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |