2010-04-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| nie-wiara (czytano: 320 razy)

Znów się boję. Znów powrócił lęk. Znów chciałam przykryć się kołdrą i tak pozostać. Ale żadna kołdra nie pomoże. Moja osobista żałoba teraz zwielokrotniona tą Narodową. Jakby mój ból i smutek zlał się z bólem rodzin pozostałych. Człowiek to istota zarozumiała. Myśli, że ma władzę i kontrolę nad swoim życiem. Ale śmierć jest częścią życia. Nieodłączną. Mój T. mawiał: "wszyscy umrą, być może nawet i ja..." - z naciskiem na "być może"...Ale to bujda. Nie ma żadnego "być może". Akceptacja "napewno" przynosi ulgę, bo wtedy każdy dzień jest ważny. Póki żyję coś jeszcze mogę zrobić ze swoim życiem. Póki żyję...W obliczu nieszczęścia jedni umacniają się w wierze, inni ją tracą. Ja należę do tych drugich. Wierzyłam. Wszyscy wierzyli. Nikt nie wątpił. A jednak. A jednak.Byłam optymistką. Żartowałam, że ZAWSZE znajduję miejsce parkingowe. I tak było. ZAWSZE znajdowałam. teraz nie znajduję. Wierzyłam w Boga i pozytywne myślenie, w potęgę woli i inne takie. A teraz? czy jest tak jak śpiew Happysad:
" niebo - tu nie ma nieba
jest prześwit między wieżowcami
a życie - jakie życie?
poprzerywana linia na dłoniach
a bóg nie ma boga
są tylko krzyże przy drogach"
Potrzebuję czasu by na nowo uwierzyć. Bo bez wiary ciężko
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu wiosna (2010-04-18,09:25): A ja myślę,że ból zostaje na zawsze. Tak mi mówi moje doświadczenie.I nieistotne czy ktoś odszedł w błękit, czy może z naszą ścieżką już mu nie po drodze.
Ale przychodzi dzień gdy da się z tym życ. Jak wstaje się rano, patrzy w okno i myśli: jaki piękny dzień, wydarzą się same fajne rzeczy. I tak się dzieje. Potrzeba tylko czasu.
|