2010-02-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Triathlon - krok drugi (czytano: 486 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.youtube.com/watch?v=icNDUKK2TIU

W zeszłym roku był maraton. Miał to być pierwszy krok ku mojemu marzeniu wystartowania w triathlonie na pełnym dystansie. Udało się :) W tym roku czas na kolejny - rower. Najbardziej zastanawia mnie to, że wszystko układa się samo. Bieganie mnie wciągnęło, ale na skutek tego, że uparłem się, aby wyprostować moją prawą stopę, która podczas wypadku w dzieciństwie została odchylona lekko od osi, nie mogłem wrócić do normalnego biegania, bo zwyczajnie za mocno bolało. Dałem więc za wygraną, walka z wiatrakami od dawna przestała mnie bawić. Także po maratonie pobiegałem trochę do końca roku, rezygnując z treningu w Sylwestra, żeby przyjemnie spędzić tą noc. Od stycznia rozpocząłem spinning i nagle zdałem sobie sprawę, że gdyby nie ta moja "kontuzja" to pewno kontynuowałbym bieganie a tak spokojnie przygotowuje się do treningu kolarskiego. Z drugiej strony, zgodnie z moją wiedza o życiu - zima jest aby odpoczywać, wg TCM zimą nalezy dbać wyłącznie o to, aby kręgosłup zachował swoją elastyczność. I to mi się udało.
W ostatni czwartek postanowiłem sprawdzić, czy moja przerwa w bieganiu przyniosła pożądany skutek. Wybrałem się na salę pograć 90 min w piłkę :) Całe dzieciństwo upłynęło mi na lataniu po boisku, nawet jak tremowałem L.A., to często po treningu graliśmy do zmierzchu. Test wypadł pozytywnie - oprócz zakwasów - to jednak inny rodzaj ruchu - moja prawa noga nie zareagowała niczym niepokojącym :)
Teraz pozostaje kontynuować spinning i myślę że od kwietnia rozpocznę jazdę na dworze. Pozostaje kupno roweru, bo ten który mam raczej nie nadaje się do czegoś więcej niż weekendowy wypad do lasu. Myślałem o szosówce, ale ponieważ w tym roku nie zamierzam jeszcze bić rekordu świata w triathlonie na dystansie olimpijskim :P zostanę przy jakimś crossowym rowerku. Chciałbym tylko mieć w nim kierownice triathlonową, żeby móc troszkę popracować mocniej kiedy przyjdzie ochota. Pływanie zostawiam na przyszły rok, ale to akurat mój najmocniejszy punkt.
Nie zamierzam jednak rezygnować z biegania, jeśli się uda, chciałbym w tym roku przebiec dychę w 35 min, tak jak sobie założyłem w zeszłym roku, choć na ten czas nie mam pojęcia jak pogodzę trening biegowy z kolarskim. I na pewno w planach pozostaje maraton poznański w październiku.
Tymczasem, od 15 lutego mamy już wiosnę energetyczną, teraz można mocno podkręcać śrubę, pod warunkiem, że zimą zregenerowało się siły i wyciszyło zgodnie z naturą. I jest co podkręcać ;) Here we GO !
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Darek Ł. (2010-02-22,07:36): Trzymam za Ciebie kciuki Maćku!.Powodzenia w przygotowaniach do startu w triatlonie.Jak bym nie był tak bardzo zakochany w bieganiu i miał łatwy dostęp do basenu to też bym chciał kiedyś w tej konkurencji wystartować. Marysieńka (2010-02-22,08:23): Maćku...mocno ściskam kciuki...wierzę, że spełnisz swoje marzenie..powodzenia:))) tygrisos (2010-02-22,08:46): Wiechu, nie podejrzewałem, że pływanie decyduje o wszystkim :) Ale w takim razie cieszę się jeszcze bardziej i musze więcej poczytać teorii ;)
Dziękuję Wam wszystkim za życzenia i wzajemnie życzę spełnienia Waszych celów i marzeń :)
|