2009-12-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Dziewicza Góra (czytano: 404 razy)

Wczoraj, zgodnie z planem, spacer jogiczny wieczorem. Było ciemno, lekko siąpiło i dość chłodno, może nie jak na grudzień, ale jak na jesień 2009 :), ok 5 st. Szedłem w ciemnościach, bez oświetlenia, nad Wartą. Ma to w sobie coś magicznego, taka ciemność i dżdżysty klimat. Ubrany byłem ciepło, w końcu marsz to nie bieg a całość trwała 1:15. Panował zupełny spokój, zgodnie z oczekiwaniami nie spotkałem żywej duszy. Coraz bardziej dochodze do przekonania kontynuując swoje jogiczne marsze już przeszło miesiąc, że trudniej nauczyć się luźnego, spokojnego oddechu zharmonizowanego z ruchem, niż tego, co zakładałem na poczatku, czyli rozluźnienia ciała. Ale po to właśnie to robie, żeby takie rzeczy wychodziły.
Dziś w planach miałem wybieganie ok 1 h. Ale rano musiałem zmienic plany, przedwczoraj przeholowałem ze skakanką, tak że aż zakwas w lewej łydce odebrał mi po wstaniu ochotę na bieg. Poza tym padał deszcz i było chłodniej niż wczoraj. Gdyby trening był popołudniu, pewno do tego czasu bym ją rozchodził, ale perspektywa biegania o ósmej rano nie za bardzo mi sie usmiechała. Nie chcąc jednak rezygnować zupełnie z ruchu, wpadłem na pomysł, że pojadę na Dziewiczą Górę i zdobędę ją aż 10 razy :))) Trochę było mi żal tego, myślałem jadąc na miejsce, że nie pobiegam dziś. Jednak okazało się, że przede mną bardzo fajny trening. Pierwsze 4 wejścia zrobiłem intensywnym, szybkim krokiem i rozgrzałem się na tyle, że pomyslałem o podbiegach. Zakwas przeszedł zupełnie więc jak pomyslałem tak zrobiłem. Połowę spadku zbiegałem i podbiegałem do połowy (ok 150 m) a jest tam dośc stromo. Generalnie kierowałem się tym, aby oddychać tylko nosem i tylko do połowy dawałem rade, później maszerowałem szybkim krokiem. Ostatni, 10 raz, zdecydowałem, że pobiegnę na maxa i dobiegłem do 3/4 po czym przeszedłem na oddychanie ustami i oddychałem jak na zawodach - jeden oddech na 1 krok. Całość zabrała niespełna godzinę. Także dałem sobie troche w kość, zupełnie niechcący :) Chyba pozazdrościłem Darkowi treningu i chciałem wreszcie przewentylować płuca. Trening na stałe wejdzie do repertuaru - podoba mi się !
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2009-12-02,22:20): Przyjemne to uczucie, kiedy sami siebie mile zaskakujemy..prawda??? :)) tygrisos (2009-12-03,06:18): Pewnie :) tygrisos (2009-12-03,08:12): Wspaniałe uczucie :) Darek Ł. (2009-12-03,08:13): Na czym polega spacer jogiczny? tygrisos (2009-12-03,20:26): Darku pisałem o tym tutaj http://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=2&action=44&code=17167
|