2009-11-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ghee & gomasio (czytano: 887 razy)

Wczoraj zrobiłem jeden z moich autorskich specyfików, którego działanie ma w zamyśle wzmocnić układ kostny, będący moim najsłabszym ogniwem, jeśli chodzi o formę fizyczną w kontekście maratonu. Połączyłem w tym celu dwa znane mi specjały w jedną całość.
Pierwszy z nich to gomasio, który otrzymuje się z nasion sezamu i soli morskiej. Ponieważ mamy porę YIN i ponieważ chodzi mi o kości najlepszy do tego celu jest czarny sezam. Nasiona te wzmacniają nerki (zarządzające w organiźmie układem kostnym) oraz wątrobe, ponadto nawilżają jelita i narządy YIN (serce, wątrobę, nerki, śledzionę-trzustkę, oraz płuca) Z podawanych własciwości terapeutycznych, które mnie interesują to przede wszystkim zmniejszenie dolegliwości związanych z wiatrem (który "wchodzi" do organizmu i powoduje wedrujące bóle - kości, ścięgna) oraz wzmocnienie stawów, zwłaszcza kolan. Czyli dla mnie jak znalazł. Przygotowanie gomasio jest pracochłonne, ale w nagrode otrzymuje się coś, w co wkłada się własną energie, co w czasach odgrzewania gotowej - wysoko przetworzonej żywności - jest bezcenne. Aby wszystko miało sens, należy namoczyć ziarna sezamu przez min 6 godzin, podobnie jak namacza się fasolę, ryż, czy zboża. Moczenie to nie ma na celu łatwiejszego, czy krótszego - późniejszego gotowania, choć na pewno jest to korzystny skutek. Robi się to w celu zneutralizowania kwasów - w przypadku sezamu jest to kwas szczawiowy, a w przypadku strączkowych i zbóż - kwas fitynowy. Kwasy te, jeśli nie zostaną wcześniej zneutralizowane, wiążą w organiźmie mikroelementy, np wapń, magnez, cynk itd, czyniąc je nieprzyswajalnymi. To jedno. Jeszcze ciekawszym jest zjawisko transmutacji biologicznej, mało popularnej w akademickim, wielce naukowym świecie ;) Krótko mówiąc wzrost niektórych, poszczególnych minerałów, witamin, aminokwasów w moczonych ziarnach potrafi wzrosnąć wielokrotnie, niektóre źródła podają nawet 1000-krotny wzrost ! Natomiast transmutacja zachodząca w organiźmie polega na przemianie jednych minerałów w drugie np krzemu w wapń.
Namoczone ziarna nalezy odsączyć i podprażyć na patelni na małym ogniu aby stały się z powrotem suche. Dzięki temu, dodatkowo jangizuje się je dodając energii, zwłaszcza nerkom - zgodnie z naturą czarnego sezamu. Tak przygotowany sezam uciera się w moździerzu z podprażoną na patelni pełnowartościową solą morską. Otrzymana w ten sposób rzecz to gomasio (sól sezamowa) stosowana od tysiącleci, zwłaszcza w Indiach - jako specjalne pożywienie na chłodną i wilgotną porę roku.
Postanowiłem połączyć gomasio z ghee, żeby jeszcze bardziej wzmocnić działanie terapeutyczne. Ghee, to indyjska nazwa klarowanego masła, które jest tam spożywane również o wielu tysiącleci, stanowiące tradycyjny składnik diety opartej na ajurwedzie. U nas klarowane masło jest czasami wykorzystywane w lepszych restauracjach do smażenia, co stanowi duży plus dla tak przygotowanego jedzenia, gdyż tłuszcz ten, nawet długo smażony, pozbawiony jest wolnych rodników. Wg ajurwedy - ghee wzmacnia ojas, czyli esencje, która zarządza tkankami ciała i równoważy gospodarkę hormonalną. Dostatek ojas zapewnia mocny umysł i ciało, odporność na choroby i jest niezbędny do osiągnięcia długowieczności.
Ghee - moim zdaniem jest jednym z trzech olejów - najzdrowszych do smażenia, wg mnie zajmuje pierwsze miejsce :) Kolejny to olej sezamowy i na końcu oliwa z oliwek (first cold pressing) Ghee wzmaga "trawienny ogień" i dzięki temu poprawia wchłanianie oraz zwiększa odżywczą wartość pożywienia. Dzięki sposobowi jego otrzymywania jest zupełnie wolne od wolnych rodników nawet podczas długiego smażenia. I smaczne :)
Połączyłem zatem razem gomasio i ghee otrzymując w ten sposób smaczną pastę do smarowania chleba. Oczywiście razowego, na zakwasie i bez drożdży - w sumie przetestowałem tych chlebów troche i tylko jeden jak do tej pory oznacza się wysoką jakością i jest prawdziwy, zwyczajnie. Czyli wykonany, tak jak powinien. Jadłem już to dzis na drugie śniadanie i całkiem dobre :)
Dziś w planach spacerek jogiczny, pieczenie .... rogali :)) i wypad na 19 do kina na "Opowieść wigilijną" Najbardziej właśnie lubimy chodzić do kina na takie bajki, a że rogale będą jeszcze ciepłe, to zapowiada się całkiem przyjemny wieczór :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |