Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [26]  PRZYJAC. [122]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
311 / 355


2019-10-14

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Krok w tył i Tarahumara (czytano: 771 razy)

 

Kończę „Urodzonych biegaczy”. Indianie z gór Sierra Madre w północnym Meksyku zauroczyli mnie na nowo bieganiem. Potrafią biegać, chyba jak nikt inny na świecie. Zafascynowało mnie u nich głównie to, że podczas biegu lekko opadają na stopy. Po prostu płyną, a nie walą stopami jak słonie o podłoże.

Ostatni okres miałem dość ciężki. Walka z torbielem Bakera i z dodatkowym lekkim bólem w biodrze. Myślałem, że jak sobie ściągnę płyn z torbieli to biodro przestanie boleć. Tak zrobiłem. W międzyczasie „zrobiłem” dwa długie wybiegania przed maratonem. Odwiedziny dodatkowo Fizjoterapeuty. Ponoć przykurcze w niektórych partiach ciała mam znaczące :( Niestety z biegiem dni torbiel Bakera znów się powiększyła, a staw biodrowy też lekko ćmi :( W związku z powyższym rezygnuję (z bólem serca) z maratonu w moim rodzinnym mieście :(

Od 2011 roku nieprzerwanie w nim uczestniczę i z pewnością będzie mi jeszcze długo przykro. W piątek odbiorę sobie pakiet, koszulkę oddam mojemu Przyjacielowi, któremu to obiecałem, a w niedzielny poranek pójdę sobie pokibicować. Tak mi rozsądek podpowiedział. Pocieszam się, że robiąc krok w tył kiedyś, a może już za parę miesięcy zrobię kilka do przodu. Przede mną, tak chcę wierzyć, jeszcze wiele wyzwań sportowych, m.in. Word Athletics Half Maraton Championships-Gdynia 2020 :) Na tę imprezę szczególnie się cieszę.

Okazuje się, że można ani jednego maratonu w roku nie przebiec i trzeba z się z tym pogodzić. W świetle tego to 201RACES dla mnie nabiera teraz dopiero znaczenia :) Kilkaset maratonów przebiec, albo mieć chęć przebiegnięcia, gdzie co miesiąc trzeba się zbierać na nowo, to nie jest chyba ani łatwe, ani proste. Z pewnością nie jest tak spektakularne jak wejście na K2 albo Broad Peak. Niemniej jest to tytaniczna praca organiczna przez wiele lat i jeżeli ktoś tego dokona, to z pewnością można uznać to za rekord świata. Jak ja sobie wyobrażę to zmęczenie po maratonie, to wyczerpanie organizmu, tę żmudną rekonwalescencję i tak przynajmniej 12 razy w roku przez wiele lat to mój organizm już dzisiaj mówi nie, rezygnuję. To tak na marginesie.

Wracając na koniec do moich Tarahumara, to zanim podjąłem decyzję, że nie biegnę maratonu, kilka razy ćwiczyłem, starając się ich naśladować. Nie jest to proste, ale daje dużą frajdę. Starać się świadomie spadać na śródstopie, a nie na pietę to wyzwanie na długie miesiące ćwiczeń, a może i na lata. Zacząłem odkrywać na nowo radość z biegania. Na razie biegałem dużo wolniej, ale odkrywałem siebie i to, co się działo wokół, dużo bardziej :)

„Problem większości ludzi polega na tym, że troszczą się tylko o to, żeby biegać szybko i myślą, że kiedy będą szybcy, bieganie stanie się łatwe. To działa odwrotnie. Najpierw skup się na tym, aby było łatwe, bo nawet gdybyś miał wypracować tylko to, to i tak nieźle. Kiedy potrafisz już biegać łatwo, skup się na tym, aby było lekko. Kiedy potrafisz biegać lekko, skup się na tym, aby było płynnie, równie. Kiedy będzie Ci się biegało prosto, lekko i płynnie, nie będziesz musiał się martwić o bycie szybkim - będziesz.”

To fragment z książki „Urodzonych biegaczy”. Staje się teraz moim mottem na dalszą część życia biegowego :)


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


aspirka (2019-10-14,14:40): Piękne motto Paulo! Nie jest łatwo pogodzić się z rezygnacją z zaplanowanego biegu, ale jestem pewna,że kibicowanie też dostarczy Ci dużo emocji!
paulo (2019-10-14,15:54): no właśnie, rzadko kiedy kibicuję, więc mam okazję niebywałą :)
szczupak50 (2019-10-14,18:28): Z przykrością czytam c. d. perypetii z torbielą Bakera i zawieszeniu Twojego startu w maratonie. Mam nadzieję, że sprawdzisz się jako kibic i dostanę dodatkową dawkę adrenaliny w trakcie mojego biegu :). Powodzenia w leczeniu.
Jarek42 (2019-10-15,06:33): Mądra decyzja. Najważniejsze zdrowie. Maratony? Można je trzepać często. Wszystko zależy od tempa. Ostatni oficjalny maraton przebiegłem kilka lat temu i jakoś nie ciągnie mnie do tego. Też może "zmądrzałem". Chociaż nie do końca. No bo przecież przez ostatnie dwa lata przebiegłem 6 razy na dystansach 43 - 91 km, ale półoficjalnie. Bieganie na śródstopiu - jak ktoś nie chce mieć kontuzji, musi to robić. Chyba tak biegam, chociaż nigdy wcześniej o tym nie myślałem.
paulo (2019-10-15,07:57): Arku, kibicowanie masz na bank :) I jak znajdę igłę w stogu siana, to nawet piątkę Tobie przybiję :) Niemniej jak będziesz miał czas i siły to możemy gdzieś się spotkać w sobotę. Trzymam kciuki. M-50 to najlepsza grupa wiekowa :)
paulo (2019-10-15,08:01): Jarku, we wszystkim zgadzam się z Tobą w stu procentach :) Twoje biegi około maratońskie są zawsze godne podziwu. Ja muszę wsłuchać się w mój organizm i jak poczuję, że mogę, to spróbuję :)
Hung (2019-10-15,18:05): Przypominają mi się słowa nauczyciela gry na instrumencie: najpierw naucz się grać dobrze powoli a dopiero potem się rozpędzaj.
paulo (2019-10-16,08:06): Marku, tak też trzeba robić z naszym bieganiem :)
insetto (2019-10-16,11:17): Szkoda, że się nie udało z torbielą, trzymałem kciuki, i rozumiem, jak to trudna decyzja - ale faktycznie, czasem warto zrobić krok w tył, by nabrać rozpędu do podwójnego kroku naprzód. Więc będzie lepiej. Powodzenia! :)
paulo (2019-10-16,12:55): Marku, rozmmiem, że będziesz biegł w Poznaniu? Czuj się zatem dopingowany :) Pozdrawiam







 Ostatnio zalogowani
rys-tas
12:03
zwojtys
11:54
zeton
11:53
kostekmar
11:51
Anja
11:47
kubawsw
11:45
biegacz54
11:30
marcin.dresnok
11:29
Stonechip
11:25
PRE
11:24
Andrzej5335
11:18
poltergeist
11:04
Leno
10:50
mc42
10:47
kryz
10:47
jaro kociewie
10:35
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |