2007-11-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| :] (czytano: 112 razy)

no i pobiegane... owb1-4km.
delikatne tupu tupu po ciaplycie.
nawet nie poczułem że biegne. musze wcze¶niej wychodzic na trening, o 20.00 bieganie nie sprawia mi przyjemnosci.
po bieganiu, szybkie rozci±ganie, i delikatna siłka.
bieganie o tej porze ma to do siebie, że nie potrafie się do niczego przyłożyc. robie to na odpiepsz. przecież to nie ma sensu.
jutro trening piłkarski wiec z biegania nici. czeka mnie połtorej godziny biegania za piłk± i taplania się w błocie. namówie trenera na interwał i poznęcam się nad chłopakami. pewnie po 3-4 odcinku popadaj± jak muchy :].
czasami mam tak że muszę się nad kim¶ poznęcac. nie moja wina że padło na biednych skórokopów...
wogóle nudzi mi się nie miłosiernie...
co tu zrobic, chyba zabije czas nic nie robieniem... regeneruje się po "ciężkim" treningu, byle do jutra...
aha motto na jutrzejszy dzień- "żyj, a nie istniej". przeczytałem na tymbarku :D, tego się trzymam
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |