Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [100]  PRZYJAC. [99]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Mijagi
Pamiętnik internetowy
Z pamiętnika "młodego" biegacza

Wojciech Krajewski
Urodzony: 1974-02-15
Miejsce zamieszkania: Piła
420 / 427


2013-08-08

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
"Pod niebem pełnym cudów ..." 500 km w 5 dni, cz. V (czytano: 2088 razy)

 

Przedostatni dzień – setka do Pabianic. Znowu „piękna” pogoda! Znowu słoneczko! Rano – ¶niadanko, potem Msza ¶w., czyli czas na dosypianie i ruszamy. Pocz±tek, jak zwykle wspólnie ,a potem pierwsza zmiana. Ci to się nabiegali! Sławek, Janek i Marian, czyli nasi ultrasi plus dwóch młokosów. Mariusz, dzięki przypadkowemu doczepieniu się do naszych chartów, po raz pierwszy w życiu przebiegł dystans półmaratoński, a jeszcze nie miał zaliczonej żadnej dyszki. Zuch chłopak! My zalegli¶my na skraju Łęczycy. Edziu, jak zwykle, reklamował Bieg WOPisty i swój Maraton Beskidy. Zenu¶ żartował, że znowu nie pobiega. Jacek przeskakiwał od grupki do grupki i opowiadał swoje nie¶miertelne dowcipy. I w ogóle, było sielsko. A chłopaki biegli i biegli…. W końcu dotarli. Jako¶ tak w dobrej formie. I ruszyli¶my dalej. Kolejna zmiana… Potem kolejna… Kilometr za kilometrem. A jak już schodzili¶my ze zmiany, to przysysali¶my się do butelek z płynami i wskakiwali¶my do naszego busa-sauny, żeby chwilę odpocz±ć. A co je taki biegowy pielgrzym na trasie? Wła¶ciwie to to samo, co taki pielgrzym-piechur. Jak±¶ kanapkę z mielonk± z puszki, pomidory, to jak±¶ słodk± bułkę, je¶li kierownik pielgrzymki gdzie¶ kupi po drodze, banany (o ile s±). Nie ma mowy o jaki¶ żelach, batonikach energetycznych, izotonikach itp. Na takie ekstrawagancje nie ma na pielgrzymce miejsca. To pielgrzymka, a nie jaki¶ komercyjny bieg. Woda, kubu¶, pepsi, to musi starczyć. Przed Pabianicami przejmuj± nas policjanci na motorach i to, jak nas prowadz± przez ostanie kilkana¶cie kilometrów – mistrzostwo ¶wiata!!! Płynnie prowadz± ruch i dzięki temu my jeste¶my bezpieczni, a kierowcy tak dużo nie zemszcz± na pielgrzymów, bo nie stoj± długo w korku. W końcu Pabianice i najpiękniejsza po drodze ¶wi±tynia. Nocujemy w klasztorze u księży misjonarzy. Ten wieczór u misjonarzy jest zawsze najweselszy i najciekawszy. Dużo się dzieje. Prawie jak na koloniach… Szczególnie pamiętny jest dla tych, którzy pierwszy raz bior± udział w Pielgrzymce. O nie, nie opowiem co się dzieje! To taka mała tajemnica. Dzięki Jackowi i Sebie jest to zawsze bardzo udany wieczór! Dobrze pamiętam swój. Od strony praktycznej, to też ważny wieczór. Jutro wbiegamy do Częstochowy i trzeba dobrze wygl±dać. Zawsze w Pabianicach jest wielkie pranie. Nasze uniformy biegowe i wyj¶ciówki przechodz± przez bęben pralki i wygl±daj± jak nowe. W końcu id±c z wizyt± do Najważniejszej Kobiety na ¶wiecie trzeba dobrze wygl±dać! Jutro Częstochowa… Jutro Jasna Góra…

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
kmajna
19:11
szopinho
19:10
bogaw
19:10
rezerwa
19:03
patryktherunner
18:52
maniek66
18:41
Wojciech
18:28
Falko
17:58
miro2511
17:57
maste
17:55
chris_cros
17:43
gpnowak
17:37
Piotr100
17:28
jacek83
17:25
cierpliwy
17:22
marco1
17:05
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |