Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [5]  PRZYJAC. [136]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
di
Pamiętnik internetowy
POZYTYWNIE NAKRECONA ;)

Diana Gołek
Urodzony: 1983-08-07
Miejsce zamieszkania: Lubliniec
31 / 68


2008-04-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
półmaraton Zywiec ... czyli rekreacyjny weekend w górach :) (czytano: 448 razy)

 

Niedzielny poranek, na budziku 4:30, pora wstawać! Zadaję sobie pytanie…kto normalny wstaje o tej porze, gdy na podwórku ciemno, a dookoła wszystko jeszcze smacznie śpi i to w niedzielę? I po co, a po to, ażeby pokonując własne słabości, zalewając się potem wpaść na metę po pokonaniu 21,097 metrów po pagórkowatej trasie żywieckich okolic  Nie, nie to nie moja bajka, a przynajmniej jeszcze nie tym razem, może za dwa – trzy lata, kiedy trochę potrenuję… do Żywca jechałam z jasnym zamiarem – trening w zakresie i tak też zrobiłam , tętno utrzymywało się na poziomie 165-169, tylko na podbiegach skakało trochę mocniej  Trening się udał,chociaż został okupiony krwią i wizytą w ambulansie,a to przez spodenki z kiepskiego materiału...do dziś nie potrafię normalnie chodzić:/ Na mecie dowiedziałam się że przybiegłam na 6 miejscu ! Do 5 zabrakło mi zaledwie 22 sekund, a do 4 49 sekund, można było przyśpieszyć i powalczyć, na to jeszcze będzie czas. Najważniejsze, że jestem zadowolona i to bardzo, a kto by nie był po udanej wycieczce  Wyjazd miał drobny poślizg, w postaci dłuższej drzemki zakończonej budzeniem na zamówienie o godzinie planowanego odjazdu  gdy przyjechaliśmy na miejsce na placu boju było kilka pani, które walczyły z rozkładaniem biura zawodów, po chwili oczekiwania odebraliśmy numerki startowe i co… zostały ponad 2 godziny do10:00, czyli startu, który jak co roku planowo odbywa się ok. 10:20, po tym jak już – zgodnie ze stałym rozkładem jazdy - przez przejazd kolejowy znajdujący się na trasie biegu, przeturla się pewien pociąg  I co tu robić do tego czasu? Oczywiście w MECIE mamy na to doskonały patent – pójść na kawę, tym razem, tak jak to było w Trzebnicy nie trzeba było gorączkowo szukać kawiarni, żywiecką kawę serwowano na wyciągnięcie ręki…a nawiasem mówiąc, jeżdżąc tak wcześnie na zawody chyba zostaniemy expertami od … tego tureckiego napoju…ta żywiecka była całkiem, całkiem  dobry początek dnia, potem było jeszcze lepiej…piękna trasa, wiodącą dookoła Jeziora Żywieckiego, a do tego towarzyscy miłośnicy biegania, a myślałam że tym razem nie będę nikogo zaczepiać, to chyba jest silniejsze ode mnie … widząc kogoś przede mną czy obok mnie, nie mogłam się powstrzymać przed zagadywaniem i męczeniem swoją gadatliwością, która na zawodach osiąga swój szczyt … porównywalny do częstotliwości nadawania CB-radia…  Czas na mecie 1:39:49…jak na trening w pagórkowatym terenie, to całkiem nieźle, za rok trzeba to powtórzyć 

na fotce autorstwa ZM - META (od lewej Kris, ja, Gabuś i Yaca) przy ... kawie :)

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
gora1509
13:56
chris_cros
13:45
kmajna
13:25
zeton
12:54
Lektor443
12:45
stanlej
12:35
Arseninho89
12:24
rutkowsky team
12:11
batoni
11:42
BOP55
11:37
Waldek
11:34
biegacz54
11:21
piotrhierowski
11:12
Tadek 56
10:32
ozzy
10:16
Jaros
10:13
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |