2008-03-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Tonąc w mrokach kopalni soli... (czytano: 454 razy)

Bochnia…ciągła gotowość bojowa przez 12 godzin…dziesiątki, no prawie setki zapaleńców chcących spróbować swoich sił w tym ekstremalnym, osnutym legendą biegu…i ja…chyba jeszcze żadnego biegu tak się nie obawiałam, zwłaszcza, że KAŻDY kto biegał w kopalni soli, nomen omen 212 metrów pod ziemią, dzielił się ze mną niesamowitymi opowieściami, typu … „to był bardzo ciężki bieg, ledwo co mi się udało go ukończyć”, „to było ekstremalne wyzwanie dla organizmu, byłem tam po raz pierwszy i ostatni! nigdy więcej” czy „po stokroć wołałbym tam jechać po raz pierwszy jako lajkonik, niż tak ja teraz jechać tam po raz kolejny z rzędu, wiedząc dobrze co mnie czeka”…i wiele, wiele innych opowieści wywołujących ciarki na plecach. Nic dziwnego że się przestraszyłam…ale po raz kolejny okazało się że większość Polaków ma TENDENCJE DO PRZESADY! Piątek wieczór, zjeżdżamy górniczą windą na dół … w głowie kłębiły się myśli typu : czy czasem sufit nie zawali mi się na głowę…Gdy weszłam na wielką salę, gdzie miał być nocleg, w oczy natychmiast rzuciły się czerwone kurtki MARATONYPOLSKIE.PL :) pomyślałam że zapowiada się fajna zabawa Noc spędzona na sali, gdzie wszelkie hałasy niosły się jak echo po lesie dały mi popalić…ZAPAMIĘTAĆ…bez zatyczek do uszu nie ma nawet co marzyć o śnie…odgłosy piłowania, wiercenia, frezowania, przy tym co było w nocy słychać, to prawie jak muzyka dla uszu..ale jakoś dotrwałam do rana, chociaż 200 metrów pod ziemią zatraca się zupełnie poczucie czasu, o przestrzeni nie wspomnę Rano zaczęły się wielkie przygotowania do startu!
na fotce obok WKB META czyli : Kris, ja, Mariola i Kazik
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |