2008-02-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| I'll live until i die :) (czytano: 338 razy)

Dzi¶ poczułam że żyje! Przez ostatnie tygodnie byłam w biegowej agonii…sk±d ten pomysł? Mało treningów, a je¶li już się jakie¶ zdarzyły, były to tylko rozbiegania … nie wiem tylko dlaczego wła¶nie po spokojnych rozbieganiach robionych po 5:15-5:30/km i tętnie w granicach 128-134 czuję się jak przejechana walcem drogowym , przepuszczona przez maszynkę do mielenia mięsa, albo zasypana lawin± deskow± czy nawet gruntow± ;) wcale nie muszę biegać 20 kilometrowych wybiegań, wystarczy mi przebiec 10 – 12 km, żeby następnego dnia się tak wła¶nie poczuć, albo co gorsza wcale się nie czuć…dobrze, a to co lubię najbardziej to szybsze akcenty, krótkie intensywne odcinki biegane nawet po kilkana¶cie razy, a nawet biegi w drugim zakresie s± dal mnie rewelacj±, czy treningi siły biegowej, wszystkie te skipy, wieloskok czy podbiegi … mnie nie „męcz±”, w przeciwieństwie do rozbiegań….tak sobie my¶lę, że chyba się nie nadaję do biegania maratonów :/ przecież bez długich wybiegań nie ma treningu maratońskiego … echh, może się to jeszcze zmieni, przecież trenuję ledwo od roku… może to samo przyjdzie…Odżyłam po dzisiejszym starcie (pierwszy od ponad miesi±ca!) na etapie ZIMNAR-a w Katowicach, miało być treningowo w drugim i trzecim zakresie i było, chyba nawet trochę szybciej niż zakładałam, bo 6,2 km zrobiłam w czasie 25:13, ale teraz, trzy godziny po biegu naprawdę czuję że żyję! Patrzę przez okno a mój wzrok wtapia się w bezkresny błękit nieba, na skórze czuję ciepłe promienie wiosennego słoneczka, mam ochotę założyć buty biegowe i ruszyć na trening! Tak samo się czuje po każdych zawodach i mocniejszych treningach, po prostu czuję że żyję!
Obok na fotce WKB META w Katowicach :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |