2009-09-17
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Czas zaklinania (czytano: 320 razy)

Swoje wybiegałam. Do niedzieli - jakie¶ tysi±c kilometrów. Więcej chyba nie mogłam zrobić, a to, co zrobiłam, starałam się robić dobrze. Umknęły mi, z różnych powodów, jakie¶ 3-4 treningi na... 50. Czyli niecałe 10 proc. Na odatek starałam się, by te umykaj±ce nie były aż tak istotne, jeżeli umykał mi ważny akcent, nadrabia±łm go kosztem wybiegań regeneracyjnych. Mówi się, że jeżeli kto¶ zrealizował plan Pana G. na 90 proc. - ma w zasadzie gwarancję sukcesu. Więc teoretycznie sukces sobie zapewniłam.
Od niedzieli zacz±ł się czas zaklęć.
Po pierwsze dieta. Podobno nie ma ona specjalnego sensu, ale mnie się już dwa razy sprawdziła, a raz jej brak mnie sporo kosztował. Więc od niedzieli ograniczyłam węglowodany do niezbędnego minimum, zapychaj±c się jajkami w majonezie, makrel± z puszki, kurczakiem sote, galaretk± z kurczaka, sałatk± z kurczakiem, drobiowym gerberkiem dla niemowl±t (pfuj). W tej sytuacji ostatnie dwa treningi były trochę nerwowe, bo we wtorek po 8 km odcięło mi zasilanie, musiałam dospacerować do domu. W srodę dałam radę, dałam radę też dotrwać w diecie do dzisiejszego poranka.
Buty. To może kiedy¶ będzie osobna historia, ale ostatecznie stanęło na Pegasusach. Nówkach, raptem od 10 dni w nich ¶migam. Ale to w Pegasusach poleciałam w Amsterdamie jak na skrzydłach.
Urlop. Wystarczyłby pi±tek, ale do Katowic pojechalam zajechana, zestresowana, niewypoczeta. Nieee, relaksowałam sie od dzisiaj. Spędzaj±c m.in. trzy godziny w salonie kosmetycznym (mam taki swój ulubiony) - tak jak przed Amsterdamem.
Po powrocie zmieniłam po¶ciel, żeby mi się dzi¶ dobrze i wygodnie spało. Do snu czytam Skarżyńskiego - jak przed Amsterdamem.
Jutro rano zrobię jeszcze mal± przebieżkę - jak przed Barcelon±, Amsterdamem, Katowicami.
Piję dużo wody. Po 2 litry dziennie - jak przed...
Zakupiłam batoniki na przedmaratońskie ¶niadanie - te same co w Barceolnie, Amsterdamie, Katowicach.
W glowie analizuję kazdy bieg i staram się przypomnieć, co i jak robiłam i jak to się skończyło. Zaklinam rzeczywisto¶ć :)
I tak j± zaklinaj±c zauważyłam, że nie ma ani słowa o Dubaju... No więc: przed Dubajem nie było diety. Nie było pasta party. Nie zd±żyłam kupić batoników. Pobiegłam w złych butach. Poleciałam tam przeziębiona, zmęczona, zabiegana. W Berlinie wszystko ma być inaczej.
Jedno tylko Berlin i Dubaj maj± wspólne :) Haile. A w tym roku też mnie :) I oby każde z nas sięgnęło w Berlinie po to, czego nie dosięgło w Dubaju.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Isle del Force (2009-09-17,23:46): Trzeba i¶ć po szampana, i czekać na znak, że wymiotła¶ konkurencję. Kkasia (2009-09-18,08:46): je¶li będzie relacja w TV - będę Cię zaklinać przez ekran, a ja niezła czarownica jestem... zrobiła¶ kawał dobrej roboty. A te batoniki to jakie? może i mnie pomog± Beauty&Beast (2009-09-18,10:39): No dobrze, ostatnie 6 km dzi¶ rano przeczłapane ;-) henioz (2009-09-22,20:36): Gratulacje. Na filmiku wcale nie wygl±dasz na zmęczon±.
|