Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [40]  PRZYJAC. [58]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jaszczurek
Pamiętnik internetowy
(Biegowe) Szelmostwa niegrzecznego chłopczyka

Janusz Łopusiewicz
Urodzony: 1984-04-02
Miejsce zamieszkania: Wrocław
180 / 210


2012-05-04

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Krapkowice (czytano: 257 razy)



Stojąc na starcie już wiedziałem: żadnego szybkiego biegania w tym dniu. Upał, ostre słońce, godzina 11. Na pytanie kolegi jaki plan, odpowiadam "spokojnie, pewnie jakieś 47-48 minut". Plan prosty zacząć piątką i potem delikatnie przyspieszyć, żeby nietkniętym "dojechać" do mety. 9 sekund do linii startu. 5:11 pierwszy kilometr, planowo. 4:43 drugi. 4:53 trzeci. Jest cholernie gorąco. Pomyślałem, że nie ma nawet sensu biec na to 47-48 minut. Zwalniam. Kolejne kilometry w 5:17, 5:14 5:17, 5:13. Trzyma się tempo, nie?:):) Ósmy w 5:42, dziewiąty w 5:25, ostatni w 5:15. Na mecie miałem siłę na całkiem przyzwoity sprint. Czas 52:29:). Zegarek z międzyczasami to dobry bajer:).

Chyba pierwszy raz od dłuższego czasu wykazałem się mądrością i odpuściłem ściganie w ten upalny dzień:). Chociaż głupotą jest już samo wystawianie się na ostre słońce z moją jasną karnacją... Nie oszukujmy się, rudzielce wszelkiej naturalnej maści powinny słońca unikać jak ognia. Kończąc o Krapkowicach dziękuje za tę miskę z wodą w okolicach ósmego kilometra:).

Słońce... Organizator Półmaratonu Henrykowskiego przełożył godzinę startu z dziewiątej na dwunastą... Z jednej strony rozumiem, przybysze z daleka nie będą musieli zrywać się o trzeciej, żeby zdążyć na bieg. Z drugiej zaś strony w przypadku naprawdę upalnego dnia może być dramatycznie. W Krapkowicach parę osób zasłabło, nawet podczas nie znowu takiego upalnego półmaratonu w Sobótce, parę ludzi zdecydowanie za mocno odczuło skutki promieni słonecznych. Osobiście Henryków pobiegnę nawet o 12. Czuję, że ten bieg ma szansę stać się super półmaratonem. Najwyżej przez dwie godziny będę umierał... Bieganie w upale, nawet tempem rekreacyjnym, bardziej przypomina mordęgę niż tę słynną "radość z biegania". Jakby to od mojego egoistycznego widzimisię zależało. Ustaliłbym godzinę startu na 19:).

Wczoraj padało. 3 maja. Minął rok od tego pamiętnego Silesiańskiego Maratonu, a to oznacza tylko tyle, że mojej życiówce urosła broda:):). We Wrocławiu okrutnie się z nią rozprawię:). Podczas deszczowej pogody zrobiłem trochę skipów i wykroków, pierwszy raz od połowy marca... Coś się zapuściłem. Zrobiłem też jedno "Adasiowe" kółko po wzgórzu z Cmentarzem Żołnierzy Polskich.

Dzisiaj "biegałem" z moim Bratem i niedoszłym szwagrem. Zrobiłem 13 podciągnięć:). Jeszcze trochę i podciąganie będzie głównym sportem...:):). Już zlalusiowałem kilkanaście razy dziennie napinam biceps i patrzę czy urósł...:):)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


a.Klimczak (2012-05-05,15:31): Tych kółek zalecam 10(jest ciężko), Artur wspomina zwykle o 30(masochizm). Powodzenia.







 Ostatnio zalogowani
kmajna
17:59
Falko
17:58
miro2511
17:57
maste
17:55
chris_cros
17:43
gpnowak
17:37
Piotr100
17:28
jacek83
17:25
cierpliwy
17:22
marco1
17:05
gora1509
17:04
Arasvolvo
17:02
BOP55
16:59
Jars
16:31
jann
16:30
Citos
16:26
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |