2012-04-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Rozcięgno (czytano: 205 razy)

W czwartek była genialna pogoda, dokładnie taka jak± lubię. Poniżej dziesięciu stopni, wiatr i było czuć deszcz w powietrzu. Jaka miła odmiana po tych ostatnich upałach. Umówiłem się z Bratem, że najpierw zrobię swoj± siłę biegow±, a potem spotkamy się w parku i chwilę razem potruchtamy. Biegnę żwawo, po czwartym kilometrze zabolała mnie stopa. Usiadłem na ławce, próbowałem to rozmasować. Nic z tego. Do domu kawał drogi. Do przyjazdu Brata 30 minut. Postanowiłem poczekać, jak na zło¶ć zaczęło kropić (gdybym biegł to bym się cieszył), trochę zmarzłem:). Na szczę¶cie Brat z ulg± przyj±ł wiadomo¶ć, że dzisiaj nie pobiegamy.
Po powrocie usiadłem do kompa w celu domowej diagnozy.
"Domowa diagnoza, wszystkie dzieci kocha..."
A diagnoza jest taka: rozcięgno podeszwowe. Porozci±gam, pomasuję, zlodowacieję, mam nadzieję, że przejdzie. Przerwa do wtorku, a w tym momencie nie odczuwam żadnego bólu.
Wkurzyło mnie to, w sobotę miałem i¶ć na test Coopera powalczyć o osiem kółek. A poza tym miałem ochotę trochę potrenować...:). A już się cieszyłem, że od lipca zeszłego roku nic mi się nie dzieje:):). Rado¶ć biegania najbardziej doceniam jak biegać nie mogę!:) Widzę za to jeden pozytyw całej sprawy: nie bol± mnie kolana!:):)
Marzec przedwcze¶nie zakończony na 213 kilometrach w 17 dniach biegowych. 286 podci±gnięć, 503 pompki (ale bolał mnie łokieć:)).
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |