2012-03-30
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Czysto i brudno (czytano: 368 razy)

Z zainteresowaniem czytam dyskusję o czasach netto i brutto toczącą się w temacie Półmaratonu Ślężańskiego. Który czas powinien być brany pod uwagę w open czy w kategoriach wiekowych. Zmiany jakie zaszłyby w klasyfikacjach, gdyby brać pod uwagę czas netto (mogłem coś przeoczyć):
Kategoria M-65: Trzeci z czwartym zawodnikiem zamieniliby się miejscami.
Kategoria Gminy Sobótka Kobiet: Trzecia z czwartą zawodniczką zamieniłyby się miejscami.
Mistrzostwa WKB Piast: Open wygrałby ktoś inny, spowodowałoby to przetasowania w kategoriach wiekowych M-30 i M-20 (oczywiście w klasyfikacji klubowej, między innymi autor tych słów wskoczyłby kuchennymi drzwiami na najniższy stopień:):)).
Całkiem niewiele biorąc pod uwagę mnogość kategorii na tym półmaratonie.
Niestety firma obsługująca pomiar czasu podaje wyniki w PDFie, a nie w arkuszu kalkulacyjnych. Nie jest podana kolejność przekraczania maty startowej. Wszelka obróbka wyników jest trudna. Nie można ustawić wyników czasami netto, nie można nic. Na szczęście mam kolegę, który przekonwertował mi wyniki z PDFa do XLSa:). Zrobiłem sobie cztery dodatkowe kolumny:
a) różnica w czasach netto i brutto,
b) miejsce zajęte według czasu netto,
c) różnica pomiędzy rzeczywistym miejscem, a miejscem według czasu netto,
d) miejsce przekraczania maty startowej (dla tych samych czasów, jako drugie wziąłem kryterium miejsce w open, dla przykładu:
różnicę jednej sekundy pomiędzy czasami ma aż 35 zawodników, w mojej klasyfikacji najwyżej jest ten z najlepszym czasem końcowym).
Zakładając, że firma pomiarowa nie popełniła błędów (akurat użyte chipy w Sobótce są ponoć nieomylne), aż 75 osób ma identyczny czas brutto i netto. W tym 12 osób nie złamało dwóch godzin... Weźmy jednak pod uwagę przedział od zera do pięciu sekund różnicy, co w praktyce oznacza parę pierwszych linii zawodników.
270 osób przekroczyło linię startu po co najwyżej pięciu sekundach, z tego:
Czas poniżej 1:20 osiągnęły 33 osoby (w całych zawodach 1:20 złamało 34 osoby)
1:20-1:30 Osiągnęło 93 osoby. (138)
1:30-1:40 74 osoby
1:40-1:50 28 osób
1:50-2:00 21 osób
>2:00 21 osób.
Jak widać liczba zawalidróg jest dość spora, aż 27% pobiegło powyżej 1:40, czyli na czas, na który biegł pacemaker. Procent ten wzrasta jeśli weźmiemy pod uwagę różnicę Brutto/netto dziesięciosekundową, wtedy już 33% osób nie złamało 1:40. Rozumiem, że niektórym zdarzyły się nieoczekiwane problemy i pobiegli wolniej niż oczekiwali, jednak procent ludzi, którzy nie umieją (lub co gorsza nie chcą) się ustawić w odpowiednim miejscu na starcie jest zatrważająco duży. Naprawdę osoba biegająca grubo ponad dwie godziny nie powinna się ustawiać w trzeciej linii.
Weźmy pod uwagę kolumnę c) czyli różnicę pomiędzy miejscem w klasyfikacji brutto i netto. Rekordzista stracił na tym 128 miejsc... A antyrekordzista zyskał miejsc 90. Osobiście zyskałem na tym 3 miejsca, a przebiegłem linię startu 569 (a na mecie byłem 355).
O ustawieniu na starcie można pisać dużo. Rozumiem, że czasem ciężko jest się odpowiednio ustawić. Sam miewam z tym problemy:). Aczkolwiek człowieka biegającego dwie godziny w półmaratonie i ustawiającego się w pierwszej, drugiej linii uważam za zwykłego egoistę:). Wkurza mnie świadomość, że biegałoby się znacznie przyjemniej, gdyby każdy znał swoje miejsce na starcie. Wkurza mnie również fakt, "cwaniaczki" są zupełnie bezkarne. To zniechęca uczciwych biegaczy:). Jedyną receptę jaką widzę to wykluczenie cwaniaków z losowania nagród. Ustawiłeś się tuż za elytą, pobiegłeś maraton w 5:00, mając na piątym kilometrze czas 35 minut. NIE WYGRASZ SAMOCHODU:). Teraz tylko odpowiedni wzorek, i narzędzie na cwaniaka gotowe:):). Wbrew pozorom nie żartuję... A jakby wyniki by ładnie wyglądały, rubryczka "dopuszczony do losowania" TAK/NIE:). Usprawniając można by zrobić strefy startowe wedle najlepszych wyników w ostatnich latach, gdyby ktoś wyprzedził swojego pacemakera na linii startu o więcej niż 10 sekund, nie brałby udziału w losowaniu!:):)
Inną metoda jest wychowywanie. Naprawdę mało się mówi o odpowiednim ustawieniu przed samymi startem, a jak się już mówi to i tak mało kto to słyszy:). Tutaj chlubnym wyjątkiem jest spiker z biegu w Strzelcach Opolskich.
Wracając jednak do pierwotnego tematu "brutto czy netto?". Osobiście oczywiście jestem za czasami brutto. Wielką atrakcją biegów jest ściganie się na finiszu, w przypadku czasu netto straciłoby to sporo ze swojego uroku.
Poza tym jakby brać pod uwagę jedynie czas netto, wcale nie spowodowałoby to kulturalniejszego ustawienia na starcie. To niestety jest tylko i wyłącznie kwestia biegowej kindersztuby. Przykładowy pan Heniu, biegający połówkę w 2:12, dalej stałby za plecami elity. Stoi tam nie dlatego, żeby osiągnąć najlepszy czas brutto (przecież z takim czasem i tak nigdy nie stanąłby na żadnym podium), tylko dlatego żeby nie przepychać się z tyłu z "motłochem". Przecież jak wystartujemy z przodu to biegnie się bardziej komfortowe, nie?:)
Krótko. Klasyfikacja według czasu brutto. Wykluczać z losowania zawodników nie chcących się ustawić dobrze. Koniec bełkotu:).
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora a.Klimczak (2012-03-30,15:43): Bardzo ładnie napisane, strefy i kary dla zawalidrogów.
Ale zarzuciłbyś jeszcze swoim magicznym plikiem. Jaszczurek (2012-03-30,17:40): Już zarzucam:)
|