2008-05-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Łosiowe znów łosiowe (czytano: 207 razy)

Widziałem znów łosie na ŁB. To było jak pożegnałem się ze Zbyszkiemtt i Maciaszczykiem i ruszyłem na drug± pętlę. To musiało być chwilę po 9.00 rano. Szara co¶ wyczuła przy mostku w połowie drogi między przed chwil± opuszczonymi torami a betonow± strażnicz± budk± z napisem "czuwaj". Patrzę i... oczom nie wierzę. W lesie po lewej stronie zaraz za mostkiem stoi wielki ło¶ bez rogów, ciemny, jakie¶ 15 m ode mnie. Stoi nieruchomo i z pochyłym grzbietem wygl±da jak okapi. Tylko uszy niezależnie od siebie obracaj± mu się to do przodu, to do tyłu. Postał tak nieruchomo z pół minuty, Szara nie mog±c się uwolnić od amortyzatora bezsilnie darła łapami grunt usiłuj±c go dopa¶ć, a on jakby nigdy nic leniwie sie ruszył i zacz±ł oddalać w g±szcz. I wtedy ruszył się drugi zwierz, też oczywi¶cie ło¶, stoj±cy jeszcze bliżej mnie niż ten pierwszy. Ale był tak doskonale nieruchomy i wtopiony między pnie drzew, że gdyby się nie ruszył to bym go nie dostrzegł.
A tak w ogóle to było to w ramach niedzielnego długiego wybiegania. Zrobiłem zapięty do Szarej cały czas około 30 km w czasie 3:12 brutto. Start z domu na Woli o 7.30, pół godziny póĽniej spotkanie z Maciaszczykiem (już był po pierwszej pętli) i Zbyszkiemtt (wła¶nie przyjechał). Kolejna godzinka to wspólna, do¶ć szybka łosiowa pętelka. Na stadionie o 9.00 obaj kompani zakończyli bieg, a ja ruszyłem na kolejn± pętlę i spotkałem zaraz na pocz±tku łosie. Druga pętla była troche modyfikowana w stosunku do pierwszej i chyba nieco dłuższa. Byłem tak wykończony, że nawet się nie zatrzymywałem na rozci±ganie przy siłowni na Górcach. Na ostatnich nogach dotarłem do domu.
Dzi¶ był też testowany po raz pierwszy niedawno zanabyty 5-litrowy malutki camelbag Quechua. Nawet nieĽle się sprawdził, trochę tylko paski mnie obcieraj± koło obojczyka i nieĽle trzeba ssać, żeby nieco płynu uci±gn±ć. Ale jedno i drugie do wytrzymania.
Do RzeĽnika dwa tygodnie. W ramach integracji zespołu byłem z And na wieczornym koncercie Werchowyny i cymbalistek z Białorusi w Akademii Muzycznej na Okólniku. To był finałowy, bardzo dobry koncert festiwalu Etno-cross. Wcze¶niej widziałem na Mariensztacie i Nowym ¦wiecie w ramach festiwalu m.in. ciekawy taneczny zespół karaimski (bardzo efektowne stroje), ukraińsk± do¶ć rzewn± kapelę trudnego do okre¶lenia stylu, takiego sobie szkockiego gitarzystę i muzyków z Indii.
Bilans tygodnia: około 69 km. Mało.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |