Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [48]  PRZYJAC. [172]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
raFAUL!
Pamiętnik internetowy
poalkoholowe bełkotliwe mądrości

Rafał Kowalczyk
Urodzony: 1978-01-26
Miejsce zamieszkania: Wrocław
178 / 217


2012-01-02

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
beknięcie po sylwestrowym (czytano: 931 razy)



Zauważyłem ostatnio, że wśród biegaczy, którzy śledzą internetowe portale o tematyce biegowej oraz w związku z dwoma niedawnymi, a dość głośnymi w tym światku publikacjami, występują dwa rodzaje reakcji na moją osobę. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z mimiką twarzy składającą się z ukradkowego, chyłkiem wskazującego na mnie spojrzenia, wspartego delikatnym, często szyderczym uśmieszkiem. Takie zachowanie wbrew pozorom dość mało subtelnie, a nawet zdecydowanie głośno wyraża coś w stylu: o patrz, to ten, co to… Druga sytuacja ma związek z ludźmi, którzy mnie znają jakkolwiek osobiście. Nie uwierzycie, ale każdy zaczyna ze mną rozmowę (jeśli w ogóle to robi) w mniej więcej taki sposób: odnośnie kilku podpunktów, to mógłbym z tobą mocno polemizować…
Pierwsza sytuacja jest dość klasyczna. I trudno, choć wolałbym, kiedy ktoś, kto już akurat mnie rozpoznał i czuje z tego powodu jakieś małe mrowienie w palcach u stóp, żeby po prostu do mnie podszedł i powiedział cokolwiek np.: czytałem – dla mnie jesteś kompletnym idiotą. Czy coś tam, zamiast tych „niewidocznych” spojrzeń. Ale to nic. Gorzej jest z drugim przypadkiem. Wobec tej postawy czuję się tak, jakby jedynym celem w moim życiu było dyskutowanie o izotonikach i skarpetkach. Jakbym świadomie chciał przekonać cały świat, że głoszę jedyne i słuszne teorie. A to tylko dlatego, że gdzieś można było o tym przeczytać. Przecież wszyscy, którzy mieli ze mną styczność w realnym świecie wiedzą, że jestem istnym Erichem von Danikenem, tyle, że odnośnie każdego możliwego tematu, a nie tylko - jak w przypadku Ericha - UFO. Zwłaszcza pod wpływem. No, może oprócz rzeczy dotyczących jazdy konnej. Chociaż nie, cofam to ostatnie. Dziwię się więc, że dopóki gadamy nie ma żadnego halo. Przy słowie pisanym, nagle zerka się na mnie wymownie i ukradkiem, i koniecznie trzeba podkreślać, jak to się ze mną nie zgadza.
Tak, czy inaczej, bo mi się browar kończy i zaraz szlag trafi noworoczne postanowienie pisania wyłącznie na bani, chcę powiedzieć, że …brakuje mi tu polskiego odpowiednika angielskiego stwierdzenia „... giw a fak”, bo „mam to w dupie” nie jest tak fajnie wyraziste…więc niech będzie - aj dont giw a fak! Chyba, że damy: jebie mnie to!
Chcę, żeby wszystko było jasne - moją drogą podąża tylko jedna osoba i jestem nią ja sam. Nie szukam fanów, ani tym bardziej wiernych. Nikt nie musi wierzyć mnie, ale też nie musi nikomu innemu. Można sobie wszystko samemu sprawdzić. Wcześniej nie ma co dyskutować.
Jeśli tego nie robicie, to jesteście większymi oszołomami niż ja.



Autor zablokował możliwość komentowania swojego Bloga


Tr (2012-01-02,00:08): A nie zgodzę sie z Tobą. "Mam to w dupie" jest idealne. Uwielbiam ten zwrot i stosuję. :)
mamusiajakubaijasia (2012-01-02,05:37): Oj no, nie zdziwiaj:) Podejście i zagadanie (pozytywne czy - zwłaszcza! - krytyczne) wymaga jakiejś tam odwagi. A "ukradkowe" spojrzenie już nie. W końcu jest ukradkowe i NIKT go nie widzi. A tak poza tym, to wiesz...CENA SŁAWY :)
Gerhard (2012-01-02,07:53): Zostałeś Osobą Publiczną. Z wszystkimi zaletami i wadami tej sytuacji. I żadne zastrzeżenia typu "Moją drogą podąża tylko jedna osoba" już tego nie zmienią..
gerappa Poznań (2012-01-02,08:34): To jest Twój blog i Twoje wpisy. Dla mnie jest jasne, że nie robisz niczego "pod publiczkę". A Fanów jak Fanów.... Fanki chyba dobrze jest mieć :)







 Ostatnio zalogowani
kmajna
02:32
Ziuju
01:51
jakub738
00:50
RobertG10
00:46
przemek300
23:54
mk13
23:07
robert77g
23:01
przemcio33
22:59
wieslaw44
22:29
p.1
22:25
miras
22:02
piotrek53
22:00
Andrzej_777
21:51
Januszz
21:49
Waldek
21:47
saul
21:41
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |