2009-08-08
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Powrót do Hajnówki (czytano: 163 razy)

29 lipca wyjechałem do Hajnówki na 4 dni. Urlop krótki, ale pożyteczny – wyrwanie się z Warszawy i nabranie dystansu do blokowiskowej codzienno¶ci było konieczne. Do tego ¶wietna pogoda akurat na te dni :) Razem z moj± dziewczyn± i jej siostr± robili¶my całodniowe wypady rowerowe, w moim wypadku oczywi¶cie poł±czone z treningiem. Wyszło tego 100 km rowerka i 35 km treningu biegowego, w tym 23,5 km długiego wybiegania. Je¶li chodzi o bieganie, to różnica między W-w± a Puszcz± Białowiesk± jest kolosalna. Chyba ilo¶ć tlenu robi tu swoje. Najlepiej widziałem to po długim wybieganiu, wła¶ciwie po skończeniu czułem się ¶wieżutki. Nogi były trochę zmęczone, ale 5-10 minut wystarczyło żebym czuł się jak przed treningiem. W W-wie po takim treningu czasem czuję się zmęczony przez kilka godzin i ciężko mi się „odmulić”, mimo dobrego jak zwykle samopoczucia psychicznego.
Wyjazd miał pewne minusy. Pierwszym była ogromna ilo¶ć much końskich i komarów, które konsumowały mnie zwłaszcza z wieczora, drugim była spora ilo¶ć browarów, konsumowana z kolei przeze mnie. Nawyki żywieniowe też diabli wzięli, zwłaszcza wieczorne biesiady zakrapiane browarkiem były wyj±tkowo bogate w kalorie. Chodzi jednak o to, aby te minusy nie przysłoniły plusów. In plus więc waga. Przywiozłem z powrotem 2 kg obywatela więcej :) mimo dużej dawki ruchu. Jednak zamiast odczuć spadek formy, ta wydaje się rosn±ć, na treningach po powrocie mam sporego powera. Może byłem już zbyt lekki i te 2 kg dały mi brakuj±c± moc…
Na fotce jedyny i zarazem zamknięty o¶rodek „kulturalno-o¶wiatowy” w miejscowo¶ci Bondary nad Jeziorem Siemianowskim.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |