Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [24]  PRZYJAC. [23]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
mazi1975
Pamiętnik internetowy
Dum spiro,spero

Przemysław Mazan
Urodzony: 1975-06-05
Miejsce zamieszkania: Warszawa
59 / 68


2010-09-02

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
interwały w deszczu (czytano: 1771 razy)



Gdybym wczoraj w ci±gu dnia miał zrobić jaki¶ wpis na blogu, byłby pewnie w podobnych barwach co krajobraz za oknem. Wczoraj my¶lałem – po cholerę mi ten maraton i w ogóle te imprezy biegowe, to jaka¶ pułapka dla głowy w któr± wpadłem 3 lata temu, a ja przecież po prostu lubię biegać i to czy urwę minutę czy kilka minut z danej życiówki nie ma dla mnie większego znaczenia (choć daje chwilow± satysfakcję). No i id±c tym tropem chciałbym wrócić do biegania niezobowi±zuj±cego, wolno lub szybko, długo lub krótko, kiedy mi się podoba. Ale póki co mam tego upierdliwego Greifa i trzeba go skończyć skoro się zaczęło… wczorajsze my¶li o odpuszczeniu treningu i zast±pieniu go browarem odepchn±łem wizj± kaca moralnego, który byłby zbyt wysok± cen± za chwilę słabo¶ci… na szczę¶cie znam tego kaca z autopsji i to pomogło w podjęciu szybkiej decyzji.
Więc po południu wszystko się zmieniło wła¶nie przez trening. Wyszedłem z domu jak na ¶cięcie. Wła¶ciwie to nie padało, ale lało, a co jaki¶ czas były takie 2-3 minutowe serie jakby mi kto¶ kubły wody na głowę serwował. Dwa i pół kilometra rozgrzewki (w tych warunkach dużo szybszej niż zwykle) i przyst±piłem do katowania interwałów 3x3000 na przerwie 2km. chciałem je zrobić łagodnie, po 4’45/km, a wyszły odpowiednio po 4’37, 4’30 i 4’32/km. po prostu nie dało się wolniej w tych warunkach, a trucht między seriami wychodził po 5’40/km (w upalne dni toczyłem się po 6’30-7’/km). Park Skaryszewski na warszawskiej Pradze, w którym robiłem trening nie był zbyt bezpieczny, niedokładnie o¶wietlony i dwa razy wpadłem stop± w jak±¶ dziurę. Dobrze że nic nie skręciłem, ale po tym treningu znam układ dziur na pamięć :) poza mn± przez pierwsz± godzinę nie było nikogo w parku oprócz młodej dziewczyny z parasolk± (upodobania do spacerów w tak± aurę trochę mnie zdziwiły, ale co ona mogła pomy¶leć o mnie…;), potem pojawił się drugi wariat, też biegaj±cy. Wróciłem do domu po w sumie 18 km. przemoknięty do suchej nitki i bardzo zadowolony. Priorytety wróciły na swoje pozycje. Na chwile zw±tpienia najlepszy porz±dny trening.

A do biegania bezplanowego i tak wrócę po MW:)


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Stru¶ Emu
10:03
batoni
09:50
benfika
09:46
42195
09:12
Rychu67
08:54
yuppy22
08:15
michu77
08:11
platat
07:52
Leno
07:42
jaro109
07:37
mariuszkurlej1968@gmail.c
07:29
Wojciech
07:16
Bartu¶
06:57
hubert
23:17
Piotr100
23:13
kris1020
22:42
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |