2014-05-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Udana majówka (czytano: 259 razy)

Pogoda była kiepska, ale pod względem biegowym majówka była udana. Nawet bardzo udana.
W sobotę trening zrobiłem o siódmej rano, żeby się nie przemęczać przebiegłem 8,8 km w czasie 53:45. Chodziło o to, żeby zachować siły na dłuuuugie niedzielne wybieganie.
W niedzielę pojawiły się komplikacje - córka wróciła w sobotę od dziadków z działki z ci±głym kaszlem, o 1.00 w nocy w niedzielę miała 39 stopni. Kaszlała już w zasadzie bez przerwy, więc po 3.00 pojechali¶my do lekarza. Jak wracali¶my do domu, było już jasno. Jako że 4.30 w niedzielę to dobra pora na łapanie wracaj±cych do domu imprezowiczów, to i my się załapali¶my na kontrolę. Jak zobaczyłem stoj±cy na poboczu radiowóz z wł±czonym kogutem, wiedziałem że przymusowy przystanek nas nie minie. I oczywi¶cie policjant z lizakiem zaraz do nas zamachał. Najpierw stwierdził, że dziecko wygl±da na zmęczone, ale jak się dowiedział, że wraca od lekarza, to od razu pozwolił jechać, tylko zerkn±ł że dowód zgadza się z blachami.
Jak spać się poszło po 5.00, to trudno było biegać o 7.00. Udało mi się wyj¶ć po 17.40, niecałe 2 godziny po obfitym obiedzie u te¶ciów. Przez pierwsz± czę¶ć treningu (jakie¶ 8 km) czułem dyskomfort, póĽniej było lepiej. Trening udany - w niecałe 1:45 pokonałem 17,6 km - 4 trening >15 km w ostatnich dwóch tygodniach. I chociaż wydawało się to niemożliwe, to przebieg tego tygodnia był wyższy niż poprzedniego. Teraz mogę sobie pogdybać, że jakbym nie latał do Hamburga, to w maju nabiegałbym ponad 200 km. Bo mam wrażenie, że znalzłem wła¶ciwy plan treningowy. Szkoda że tak póĽno.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |