Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
177 / 192


2008-07-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
długie (czytano: 966 razy)



O rany! Co się dzieje? Ostatnio z wielką niechęcią i ociężałością wychodzę z domu do lasu, aby pobiegać. Na początku wszystko jest nie tak: czuję się ospała, brakuje chyba oddechu, boli mnie kolano, stopa, przeszkadza ramiączko biustonosza, grzywka obija mi się o czoło, włosy latają na boki jak zwariowane, słońce mnie razi, gorąco mi, dupa mi się trzęsie, spodenki za bardzo uciskają uda, chodnik jest za twardy, sznurowadło obija się o buta - jednym słowem: koszmar! Ale skoro już wyszłam, to jakoś staram się może dobiec do lasu, to może chociaż część z tych przeszkadzajek odpadnie (słońce, wiatr, temperatura, nawierzchnia), a tam staję na sekundę i poprawiam sobie język w bucie przesuwając go o 2 mm w prawo. I biegnę dalej. Dopiero po jakiś 30-40 minutach zaczyna się coś ze mną dziać. Zaczynam się czuć dobrze. Wyzwalam się z bólu, niechęci, ociężałości, ospałości. Włącza mi się radość z pompowania powietrza, wibracja z przepływającej w sercu krwi, fantazja z podglądania i podsłuchiwania okolicy, uśmiech z pochłaniania zapachów. I tym sposobem dokładam sobie do zaplanowanego treningu jeszcze parę kilometrów (gdy mam więcej czasu) albo bezwiednie wykonuję BNP (gdy nie mam czasu zbyt dużo). Czy to jest efekt treningów pod długie bieganie? Bez względu na to co to jest wiem, że nie warto rezygnować choć początki są zniechęcające.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
jantor
21:00
ziutek58
20:51

20:50
gpnowak
20:49
Stonechip
20:33
marekch11
20:00
42.195
19:56
Admirał
19:56
Raffaello conti
19:54
Piotr Czesław
19:46
Wojciech
19:30
ArturSz
19:19
Grzegorz Kita
19:11
stanlej
18:32
szakaluch
18:31
marian
18:16
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |