2012-12-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 5 lat w Strefie Schengen, od 5 lat uczestniczę w zawodach... (czytano: 533 razy)

Minęło 5 lat od momentu wstąpienia Polski do Strefy Schengen. Ja startuję w zawodach również od 5 lat. Dzięki akcesji Układu z Schengen mam urozmaicenie w treningach, które wykorzystuję w swoim miejscu zamieszkania. Kilka razy w roku wykonuję bowiem treningi międzynarodowe, z Polski na Litwę i z powrotem. W nadchodzącym 2013 roku takich treningów postaram się wykonać co najmniej kilkanaście. Zazwyczaj wykorzystuję trasę łącząca dwa miasteczka przygraniczne: Sejny - Lazdijai , przez Żegary i Ogrodniki - w miejscu dawnego przejścia granicznego. Startuję na wysokości szpitala w Sejnach.
W nadchodzącym 2013 roku przebiegnę również kilka innych lokalnych tras,łączących przygraniczne miejscowości Polski i Litwy, np. Berżniki - Kapciamiestis, Rutka Tartak - Lubava.
Trening międzynarodowy jest akcją nieskończenie piękną. A dzięki wejściu Polski i Litwy do Strefy Schengen wykonuję takie treningi bardziej komfortowo. Wystarczy dokument tożsamości na wypadek rutynowej kontroli przez naszych lub sąsiednich funkcjonariuszy. Takie spotkania z mundurowymi należą do przyjemnych. Pytają: gdzie biegniesz ? ile kilometrów ? Krótka pozytywna wymiana zdań, a finalnie: "spokojnej służby" i "powodzenia". Nie trzeba oczekiwać w kolejce na odprawę paszportową. Biegnę sobie całkiem swobodnie...Przy klasycznej odprawie granicznej nie byłoby to takie komfortowe i piękne wyglądające.
Niemniej jednak równie dobrze mają biegacze mieszkający w pobliżu Niemiec, Czech i Słowacji o ile lubią takie treningi...
Stare powiedzenie mówi: "myśl globalnie, działaj lokalnie".
Dla mnie osobiście korzystną zaletą wejścia Polski do UE a następnie do Strefy Schengen jest właśnie możliwość swobodnego wykonywania treningów polsko - litewskich. Trenować można co prawda wszędzie, ale trasa na terytorium dwóch państw daje mi duże urozmaicenie. Trening przebiega całkiem spektakularnie, czuję się bohaterem, nietuzinkową indywidualnością, czuję się kimś...Insygnia ojczyzny widoczne na koszulce i smyczy również mnie uskrzydlają. Do tego ogół wrażeń potęguje we mnie film, ze Steagalem: "CUDZOZIEMIEC".
Treningi polsko - litewskie dają mi dużo endorfin. Jestem widziany przez wiele różnych osób na terytorium dwóch państw. Taka "lokalna zagranica" dzięki porozumieniu z Schengen sprzyjająca treningowo.
Tak bardzo powierzchownie myślę sobie,że z uwagi na brak kontroli granicznych dałoby się zorganizować wieloetapowy wyścig kolarski TOUR de BALTIC STATES, czyli na terytorium Litwy, Łotwy i Estonii, z pewnym zahaczeniem o Polskę choćby w jednym etapie. A to z uwagi na względnie duże wzniesienia w okolicach Wiżajn. Ale fajnie pojeździłem długopisem po rubieżach i wybrzeżu Republik Nadbałtyckich hehe...Oczywiście nie jestem tak zdolny i konsekwentny jak Czesław Lang - organizator Tour de Pologne.
HAHA... KAROL KULESZO INICJATOREM: TOUR DE BALTIC STATES...
Także dokument tożsamości w kieszeń na wypadek rutynowej kontroli, a do tego trochę bilonu na zakup picia i można swobodnie cisnąć na Litwę jak też do Niemiec , Czech bądź na Słowację. Piękne są treningi biegowe, kolarskie lub mieszane dzięki przynależności do Strefy Schengen...
A pierwszego takiego bodźca doznałem podczas PÓŁMARATONU GUSEV - GOŁDAP 2007, ze startem w Rosji i metą w Polsce. Zapoczątkowała się wówczas moja inspiracja...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |