2014-03-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| W pogoni za utraconą formą… (czytano: 725 razy)

…na drugim kilometrze Maniackiej Dziesiątki powiał mocniejszy wiatr i zdmuchnął mi czapkę. Chwila konsternacji… zanurkować pomiędzy nogami biegnących za mną biegaczy, czy też biec dalej. Pogoń za czapką oznaczałaby całkowite odpuszczenie biegu, a przecież chciałem sprawdzić, jaki jest mój punkt wyjścia przed nowym sezonem. W końcu truchtam już od kilku tygodni, jeszcze co prawda bez żadnego ładu i składu… ale plecy podczas biegania, bolą jakby mniej…
Sobotnią dychę ukończyłem z zadowalającym jak na obecny stan rezultatem, pomimo momentami dosyć ekstremalnych warunków pogodowych. W końcu pierwszy raz w życiu miałem okazje biec przez chwilę w padającym gradzie. I to bez czapki... Oprócz wspomnianego nakrycia głowy, odsiałem też gdzieś medal z biegu... widać taki dzień ;)
A za chwilę wyjazd na maraton w Rzymie… nawet cieszę się na ten bieg, ale nie z powodów sportowych. Dystans przebiegnę, ale tylko rekreacyjnie… O żadnej ambicji nie może być mowy, a że trasę zamkną dopiero po 7 godzinach…
A co potem? Może uda mi się zapisać na poznańską połówkę, którą chcę przebiec wyłącznie w celach towarzyskich. Później postaram się przygotować do startów na krótszych dystansach. To wydaje mi się w miarę bezpieczne…
A na początku czerwca szykuje się coś w rodzaju górskiego obozu biegowego w Zakopanym. Po prostu ciekawy pomysł na spędzenie urlopu. Zobaczymy co z tych wszystkich planów wyjdzie.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora snipster (2014-03-18,20:31): oj ciężkie są powroty... papaja (2014-03-19,14:09): A co z czapką? :) michu77 (2014-03-19,14:15): ... faktycznie, muszę dokończyć wątek czapki ;d Honda (2014-03-21,14:13): Widziałam tę czapkę na skrzyżowaniu zaraz za Maltą... to na pewno była ona. Bałam się właśnie zdmuchnięcia, dlatego wybrałam opaskę :) Powodzenia w Rzymie! michu77 (2014-03-25,19:22): ... czapkę odpuściłem, chociaż wracając z Malty autem... jeszcze się rozglądałem ;d
|