2014-03-06
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Budżet biegacza (czytano: 798 razy)

W ostatnim czasie mając trochę więcej czasu za sprawą kontuzji, miałem okazję zagłębić się w lekturze kilku interesujących blogów o tematyce oszczędzania. No cóż… bieganie wbrew pozorom i obiegowej opinii, wcale nie jest tanim sportem. Niestety kontuzja… wcale nie jest tańszą „przyjemnością” ;-)
Konstruując zgodnie z zalecaniami swój budżet domowy, by móc oczywiście zobaczyć na co i ile wydaję, ze zdumieniem zobaczyłem jak dużym obciążeniem finansowym dla mnie, jest moja pasja. Nigdy wcześniej nie miałem okazji zobaczyć tego w ujęciu globalnym. Zazwyczaj zastanawiam się tylko, czy dana impreza/produkt jest wart swojej ceny, i jeśli odpowiedź jest pozytywna a mam akurat wolne środki, to kupuję/opłacam. Na co więc biegacze wydają pieniądze?
BUDŻET BIEGACZA
1. Opłaty startowe – częsty temat dyskusji na forach biegowych. Nierzadko okazja do wymiany „uprzejmości” pomiędzy zawodnikami a organizatorem imprezy biegowej.
2. Dojazdy na zawody – zwłaszcza te dalsze/zagraniczne.
3. Noclegi/wyżywienie.
4. Sprzęt sportowy – ze szczególnym uwzględnieniem butów biegowych, elektroniki. Przynajmniej w moim budżecie to zazwyczaj istotne pozycje.
5. No i pozostałe wydatki – oprócz biegania wydajemy pieniądze chociażby na regenerację, masaże, bilety wstępu na basen, fitness klubów… W przypadku kontuzji to oczywiście koszty opieki medycznej itd. Wydatki biegowe możnaby mnożyć.
A jak mogę zaoszczędzić? Czy to w ogóle możliwe?
Lubię częste starty i nic tego nie zmieni. Niemniej postaram się starannie wybierać imprezy biegowe. Wbrew pozorom w najbliższej okolicy jest kilka względnie tanich/czasem darmowych imprez biegowych. Myślę że max. 1 droższy bieg w miesiącu będzie optymalnym rozwiązaniem. W pozostałe weekendy tylko zawody w najbliższej okolicy, eliminując tym samym chociażby dodatkowe koszty dojazdu.
Wiele imprez różnicuje opłatę startową w zależności od terminu opłaty. Oczywiście nie dotyczy to popularnych/kultowych biegów, z małym limitem biegaczy.
Maraton w Rzymie opłaciłem jeszcze w lipcu ubiegłego roku, w ostatnich dniach najniższej opłaty startowej. Lot również wykupiony dosyć wcześnie, ale można również było rozpatrzyć inne warianty podróżowania. Niemniej po to właśnie chcę trochę zaoszczędzić, by przynajmniej raz na jakiś czas móc sobie pozwolić na z założenia droższy start w zagranicznym maratonie.
Noclegi – bardzo często wybieram darmowe na sali gimnastycznej/korytarzu zapewniane przez organizatorów różnych biegów. Muszę tylko zainwestować w jakiś dmuchany materac – to wygodniejsze od karimaty. Oczywiście w przypadku ważnego startu – lepszym rozwiązaniem może być jednak wykupienie noclegu w jakimś hostelu itp. Pamiętam nieprzespaną noc przed Cracovia Maraton kilka lat temu… śpiewających kibiców pod oknem, spóźniających się i hałasujących do późna biegaczy. To zdecydowanie forma nocleg nie dla każdego…
Dojazdy – przyznaję, ja nie lubię jeździć na zawody z obcymi ludźmi. A już zupełnie skreślam taką ewentualność w przypadku, gdy ktoś inny jest kierowcą. Nieraz czekałem spakowany gotowy na powrotny wyjazd z imprezy biegowej, na spóźnioną ekipę albo na kierowcę który po drodze miał w planach kilka przystanków np. na zakupy. Kilkakrotnie byłem też namawiany na wyjazd na zawody „na ostatnią chwilę”. Koledzy biegacze najwyraźniej raczyli zapomnieć, ze kierowca też potrzebuje odpocząć pomiędzy podróżą a startem w maratonie górskim. Myślę jednak, ze to kwestia dogadania się przed wyjazdem. Co innego ze znajomymi, ze sprawdzoną ekipą wyjazdową. Zawsze to koszty paliwa, parkingów itp. na kilka osób.
Sprzęt sportowy – tutaj jest chyba najgorzej. Mnóstwo reklamy i wiele rzeczy, z których… jednak nie wszystko jest konieczne by biegać, i osiągać dobre wyniki. Buty muszą być dobre, i nie zawsze można przełożyć moment zakupu na późniejszy. Staram się nie przekraczać pewniej granicy finansowej podczas zakupów, aczkolwiek bywało ze buty kupowałem w drodze na zawody. Elektronika – droga rzecz, ale warto sprawdzić przed zakupem z jakich funkcji będziemy korzystać. Może się okazać, ze tańszy model nam wystarczy. Przecież nie każdy potrzebuje np. pulsometru, chociaż ja nie wyobrażam sobie treningu bez niego.Czasami tańszy sprzęt może nam zakupić znajomy np. w USA. A może znajomy biegacz chce odsprzedać swój dotychczasowy sprzęt? Zawsze warto przygotować się do zakupu.
Koszulki rzadko kupuję, są często elementem pakietów startowych różnych biegów. Koszulka pamiątkowa za dopłatą? Owszem, ale nie z każdych zawodów.
Często na forach można znaleźć informację o kolekcjach biegowych w rozmaitych sklepach (np. Lidl). Niektóre rzeczy służyły mi znacznie dłużej i lepiej, od tych droższych „markowych”. Nierzadko biegacz z czołówki biega w tańszym sprzęcie, od osób z końca stawki rozpoczynających przygodę z bieganiem. Wszystko jest dla ludzi - ale z niektórych "gadżetów" można zrezygnować.
Niestety podczas kontuzji trudno zaoszczędzić. Jak boli, to musi przestać. Zazwyczaj dopiero po drogiej wizycie u specjalisty, lub też po zabiegu, okazuje się że … nic nam to nie dało… i można było bez tego sobie doskonale poradzić.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora snipster (2014-03-06,21:57): jak to mówią, wydaje się tyle, ile się ma. Lepiej wydawać teraz kasę na swoją pasję, niż czekać z nią na starość, kiedy z pasji pozostanie jedynie marzenie o jej realizacji ;) michu77 (2014-03-07,18:17): ...niby tak... ale czasami warto zaoszczędzić na małych rzeczach, by mieć na te ... duże ;d brykacz (2014-11-20,00:36): Na butach i lekarzach można dużo zaoszczędzić, zmieniając technikę biegania na "bezpiętowo-bezpalcową" i mniej siłową. Ja od 3 m-cy ćwiczę Chi-Running - to jest jedna z takich metod, bardzo mi pasuje. Przebiegłem maraton Silesia 2014 w starych butach bez amortyzacji. Biegł tam też ktoś w sandałach biegowych (huarache) za mniej niż 100 zł, też sobie świetnie radził. Ale nie wiem, czy każdy tak może michu77 (2014-11-20,09:00): ...mam wątpliwości czy to takie proste i ile czasu zajmie ewentualna zmiana... techniki biegu ... Najlepiej zaoszczędzić na lekarzach, omijają kontuzje - ale skoro już je mam...
|