2013-12-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Podstawy rolnictwa dla nierolników :) (czytano: 1642 razy)

Taki pierwotny roln..., hmmm, chłop, to miał pod górkę nawet w Niderlandach. Był skazany na jednopolówkę. Musiał najpierw trochę lasu puścić z dymem, potem obsiać zbożem, a na końcu zebrać plon. Ale tak fajnie to było tylko na początku. Potem, na skutek zmniejszania się składników odżywczych w glebie i rozwoju chwastów plony spadały, a pole przestawało nadawać się do użytku. Pole porzucano, ugorowano, a chłop brał połowicę, dzieci pod pachy (pod każdą pachę piątkę :)) i szedł sobie wypalić koleją część lasu. Jednopolówka to historyczna, najprymitywniejsza metoda rolnicza, często utożsamiana, współistniejąca z systemem wypalania lasów.
A gdyby tak poszukać analogii biegowej, co byłoby jednopolówką ? Jednopolówkę uprawia osoba, która zaczyna biegać i bez opamiętania atakuje kolejne bariery, łamie 50 minut na dystansie 10 km i już na 9 kilometrze myśli o planie na złamanie 45 minut. Szybko pokonuje barierę 45 minut i zaczyna dopytywać się na forach biegowych o plany na 40 minut. Gdzieś tam wciska półmaratony i maratony i cieszy się z każdego nowego pi-bi jak małpka z grzechotki :) Zwiększa też dramatycznie kilometraż, nie daje sobie chwili wytchnienia, dość szybko dochodzi do 6 treningów tygodniowo, a wkrótce i te 6 treningów być może przestaje wystarczać... O ile takie podejście (oczywiście nie tak przejaskrawione, jak to opisałem :)) w przypadku biegania profesjonalnego jest logiczne, taka eksploatacja swojego organizmu i balansowanie na granicy kontuzji są konieczne, żeby liczyć się w sporcie i być lepszym od rywali, o tyle - w przypadku sportu amatorskiego, jest, moim zdaniem, błędne. Dlaczego ? Z trzech zasadniczych powodów. Po pierwsze bardzo szybko dochodzi się do granic swoich możliwości (czyli pi-bi :)), dalsze poprawianie wyników staje się niezwykle trudne, pojawia się zniechęcenie i brak celów. Po drugie takie bieganie niewiele ma wspólnego z bieganiem dla zdrowia, ale ok - nie wszystkim o zdrowie chodzi, to jest jasne. Sęk w tym, że w pewnym momencie zdrowiu zaczyna szkodzić i nie chodzi tylko o kontuzje. Po trzecie osiągane wyniki nie są warte ponoszonych nakładów, mówiąc wprost - w zestawieniu z wynikami wyczynowców osiągnięcia takiego "jednopolówkarza" są, delikatnie mówiąc, mało porywające. Ale absolutnie nie namawiam do braku ambicji u sportowca amatora, piszę o czymś innym - o jednowymiarowej, jałowej eksploatacji swojego organizmu.
Ale po jakimś czasie ludzie zaczęli być znużeni tym ciągłym szukaniem nowych lasów do wypalenie i braniu dziatwy pod pachy, a także powoli zaczęło tych lasów brakować, jednym słowem - powstawało stałe osadnictwo. No i nadszedł wielki big bang! Dwupolówka. Dwupolówka rozwinęła się z systemu jednopolowego i polegała na tym, że jedno pole uprawiano przez jeden rok, a w kolejnym roku ugorowano, w tym samym czasie uprawiając drugie pole, ugorowane rok wcześniej. Czyli średniowieczny roln..., sorry, chłop ;-) musiał sobie te swoje poletko podzielić na dwie części.
Hmmm... I znowu szukam analogii. Tak, mam :) Dwupolówkę może uprawiać osoba, która biega, uprawia sport bardzo okazyjnie, w przerwami. Na przykład przygotowuje się do zawodów, biegnie te zawody, a potem przestaje biegać na 4 miesiące. Bo jej się nie chce, bo schudła 5 kilo, bo woli posiedzieć wieczorami z rodziną... Dwupolówka jest na pewno lepsza niż całkowite ugorowanie swojego poletka, ale daje słabe efekty.
Mam znajomych, którzy uprawiają dwupolówkę, w zasadzie większość moich znajomych to "dwupolówkarze" ;). Jeden z nich jest w stanie pobiec 10 km poniżej 45 minut, a nigdy nie uporał się z 4 godzinami w maratonie. O maratonie przypomina sobie jakieś 10-12 tygodni przed, zaczyna biegać i... historia powtarza się kolejny raz 4:0x:xx :). Inny na moją nieśmiałą sugestię, żeby nie przerywał treningów odpowiada cyt. "Ale takie ciągłe bieganie to jest przecież rzeźnia" ;-).
W Polsce około XIII wieku dwupolówka zaczęła ustępować miejsca trójpolówce. No, taki chłop już w XIII wieku to miał niezłe średniowieczne rolni..., hmm, chłopskie puzzle do ułożenia. Po pierwsze musiał sobie podzielić poletko na trzy części. Po drugie musiał zapamiętać, że każdą z części w kolejnych latach najpierw musi ugorować, potem obsiać oziminą, a w trzecim roku zbożem jarym. Te trzy części pola były, dziś powiedzielibyśmy "przesunięte w fazie". I już wtedy stało się jasne, że przesunięcie fazowe to jest przyszłość ;-)
Trójpolówka, moim zdaniem, w świecie biegania, to przerywanie treningów na czas zimy, może i część jesieni. Dla mnie trójpolówka jest pozytywnym zjawiskiem, choć sam jej nie stosuję. Te dwa, trzy miesiące pozwalają na regenerację, poświęcenie większej ilości czasu rodzinie i znajomym, być może spotkanie się z ostatnim, nie-biegowym przyjacielem ;-). Można zapomnieć w sporcie, żeby na wiosnę wrócić do niego z nowymi chęciami. Szczęśliwi ci, których urodziny wypadają w okresie "ugorowania", mają siłę posprzątać mieszkanie :), upiec ciasto i zaprosić znajomych.
Czy taka osoba traci dużo przez zimę ? Tak, oczywiście, że tak. Ale w kolejnym roku może poprawić swój wynik. Być może nigdy nie będzie biegała, tak jakby chciał Pan Skarżyński ;-), ale... kiedyś pobiegnie 10 km poniżej 50 minut,a potem może poniżej 45 minut i będzie miała z tego równie dużo radości, co osoba, która w tym samym biegu pokona barierę 35 minut.
Z trójpolówki wykształciła się trójpolówka bezugorowa, ale nie podejmę się opisania tego systemu uprawy, ani nie będę szukał biegowej analogii :)
Ale... Już w XVI wieku we Flandrii zaczęto uprawiać ziemię systemem płodozmianu. Płodozmian wywodził się z trójpolówki bezugorowej i polegał na podziale gruntu na pola i planowaniu z góry następstwa roślin po sobie na poszczególnych polach. Istotą było to, żeby żaden kawałek gruntu nigdy nie leżał odłogiem. Na przykład w Anglii na początku XVIII wieku stosowano płodozmian norfolski, inaczej nazywany klasyczną czteropolówką, która obejmowała zboża ozime, jare, rośliny motylkowe i okopowe. A na tereny naszego kraju nowoczesny płodozmian zaczął docierać z opóźnieniem, jak wszystko zresztą - nie wyłączając mody na jogging i bieganie maratonów. Pod koniec XVIII wieku na terenach obecnej Polskie płodozmian zaczął propagować ksiądz Jan Krzysztof Kluk.
A ja ? - ja wybieram płodozmian :)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jednopol%C3%B3wka
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dwupol%C3%B3wka
http://portalwiedzy.onet.pl/57345,,,,dwupolowka,haslo.html
http://portalwiedzy.onet.pl/73836,,,,trojpolowka,haslo.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C3%B3jpol%C3%B3wka
http://pl.wikipedia.org/wiki/Czteropol%C3%B3wka
http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82odozmian
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Krzysztof_Kluk
ps. Na fotografii obraz "Orka" Józefa Chełmońskiego, 1896r.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Mahor (2013-12-15,00:09): Ciekawa analogia.Obserwując pracę rolników zawsze im współczułem.Sam jednak nie cierpię żadnych prac ziemnych,nawet w ogródku.A porównując zmęczenie,poniesiony trud, {orkę w/g Skarżyńskiego)rolnika i biegacza, niczym się nie różnią.Ale tylko wtedy gdy do tych profesji podchodzimy z pasją.Zebrane plony upajają...Sprawdza to się w każdym zawodzie i hobby. krunner (2013-12-15,12:13): Nigdy nie miałem do czynienia z pracami polowymi, może spodobałoby mi się :) Skarżyńskiego czytam, ale pierwszą część, części drugiej (o maratonach) nie czytałem, jeszcze... Marek P. (2013-12-15,17:12): Masz troche racji z ta trójpolówką. Może rzeczywiście na chwilę ja zastosować. Chodzi mi o spotkania z ostatnimi niebiegającymi znajomymi, bo rzwczywiscie coraz ich mniej, jakos tak się ich mija przebiegając koło nich. Rodzinie staram sie czas poswięcać. Z tym,że jak trójpolówka to w takim trochę skróconym wydaniu. Jak w zeszłym roku w zimie trochę dłużej nie biegałem to potem musiałem nieźle orać, żeby dojśc do formy i poprawić wyniki. snipster (2013-12-15,17:52): do wszystkiego trzeba mieć dystans, nawet do rolnictwa biegowego ;) krunner (2013-12-15,21:53): No, wiadomo, że każdy inny sport poza niedzielnych truchtaniem 30 minut zabiera mnóstwo czasu, Marku. Polubiłem takie prościutkie powiedzenie "Doba nie jest z gumy, doba biegacza też nie jest z gumy" :) krunner (2013-12-15,21:54): O! o! o! Piotrze, dobrze powiedziane. Dystans jest bardzo ważny, szczególnie w bieganiu :) paulo (2013-12-16,08:27): a ja się zastanawiam pomiędzy dwupolówką a trójpolówką :) krunner (2013-12-16,09:43): Hehe, Pawle, czyżbyś próbował wymyślić nowy system uprawy pola... :)
|